czwartek, 21 grudnia 2017

190. It Ends with Us - Colleen Hoover


Tytuł oryginału: It Ends with Us
Cykl: -
Autor: Colleen Hoover
Wydawnictwo: Otwarte
Ilość stron: 352
Gatunek: romans, new adult


Lily Bloom zawsze płynie pod prąd. Nic dziwnego, że otworzyła kwiaciarnię dla osób, które… nie lubią kwiatów, i prowadzi ją z pasją i sukcesami. Gdy poznaje przystojnego lekarza Ryle’a Kincaida i rodzi się między nimi wzajemna fascynacja, Lily jest przekonana, że jej życie nie może być już lepsze. Tak mogłaby skończyć się ta historia. Jednak niektóre rzeczy są zbyt piękne, by mogły trwać wiecznie. To, co się kryje za idealnym związkiem Lily i Ryle’a, jest w stanie dostrzec jedynie Atlas Corrigan, dawny przyjaciel Lily. Kiedyś ona była dla niego bezpieczną przystanią, teraz sama potrzebuje takiej pomocy. Nie zawsze jesteśmy bowiem dość odważni, by stanąć twarzą w twarz z prawdą… Szczególnie gdy przynosi ona tylko cierpienie. [opis wydawnictwa]

"Najgorsze co możesz zrobić, to stracić z oczu granicę swojej wytrzymałości."

Colleen Hoover jest znana ze swoich niesamowitych romansów, które są rozpowszechnione na całym świecie. Sama miałam szczęście poznać "Hopeless", "Maybe Someday", "Never Never" i "November 9", ale żadna z tych powieści nie dorównuje "It Ends with Us". Nie miałam pojęcia czego się mogę spodziewać po tej powieści - wybrałam ją w ciemno ze względu na jej autorkę, i tak jak skończyłam ją dwa dni temu tak teraz nadal jestem pod ogromnym wrażeniem.

"Wszyscy ludzie popełniają błedy. Tym co decyduje o charakterze człowieka nie są błędy jakich dokonujemy, lecz to, jak przekształcamy te błędy w lekcje, a nie w wymówki."

Akcja opowiada historię Lily, młodej kobiety którą poznajemy po śmierci jej ojca. W Bostonie wszystko może się zdarzyć, a że to książka Hoover to pewnie nikogo nie zdziwi fakt, że zdarza się miłość. I tak nagle życie Lily nabiera rozpędu - związek z przystojnym, uroczym neurochirurgiem, nowi przyjaciele oraz dobrze prosperująca kariera zapowiada życie jak z bajki. Tylko, że los nie raz w przeszłości udowadniał Lily, że w życiu nie zawsze jest łatwo, a kiedy koło zatacza krąg kobieta zauważa, że nie wszystko jest takie proste jak się wydaje. 

"Jesteś tylko człowiekiem. A jako ludzie, nie możemy zakładać, że uda nam się udźwignąć cały nasz ból. Czasami musimy się nim dzielić z tymi, którzy nas kochają, żeby nie paść z wyczerpania pod jego ciężarem."

Bezapelacyjnie przyznaję, że zakochałam się. Zakochałam się w Ryle'u. Zakochałam się w jego opiekuńczości. Zakochałam się w ogromnej sile i odwadze Lily. Zakochałam się w Alyssie i jej mężu (w ich malutkiej córeczce również). Ale najbardziej zakochałam się w tym, że to niesamowicie autentyczna historia, która wzrusza do łez, pobudza do przemyśleń i sprawia, że patrzycie na swoje życie świeżym spojrzeniem. Nie zamierzam zdradzać żadnych szczegółów w związku z tą lekturą, żeby nie odebrać Wam przyjemności odkrywania jej samemu, ale przygotujcie się na coś, czego nie zapomnicie.

"Mam wrażenie, że każdy udaje kogoś, kim nie jest, a głęboko w środku wszyscy jesteśmy tak samo popieprzeni. Po prostu jedni ukrywają to lepiej niż inni."

Nie mogę się pozbierać po ostatnich stronach "It Ends with Us", Colleen całkowicie namieszała mi w głowie. Ta książka jest tak do bólu szczera, że znienawidzicie ją za to, ale właśnie to jest jej największa zaleta za którą ją również pokochacie. Dzięki włożeniu w nią całego serca, a także własnych przeżyć, autorka sprawiła, że historia Lily i Ryle'a na długo zapadnie mi w pamięć (szczególnie jeden z ostatnich rozdziałów). Mogę śmiało stwierdzić, że to jedna z najlepszych powieści wydanych w 2017 roku.

"Nie ma czegoś takiego jak źli ludzie. Wszyscy jesteśmy tylko ludźmi, którzy czasami robią złe rzeczy."

Moja ocena: 10/10