środa, 8 kwietnia 2026

368. Dom Saphirów - Marissa Meyer

Tytuł oryginału: The House Saphir
Cykl: -
Autor: Marissa Meyer
Wydawnictwo: SQN
Ilość stron: 495
Gatunek: fantastyka, fantasy
Mallory Fontaine jest hochsztaplerką. Wywodzi się z rodu czarownic i udaje, że również posiada moc, choć jej jedynym prawdziwym talentem magicznym jest zdolność widzenia duchów. Ledwo wiąże koniec z końcem, co skłania ją do zaakceptowania propozycji hrabiego Armanda Saphira, gotowego zapłacić fortunę za pozbycie się ducha jego morderczego przodka. Teraz śmierć znów nawiedza Dom Saphirów, ale Mallory jest przekonana, że zabójcą jest istota z krwi i kości. Jeśli faktycznie chce dostać wynagrodzenie od hrabiego, będzie musiała nie tylko przepędzić ducha, ale też zidentyfikować mordercę i nie zdradzić się, że tak naprawdę wcale nie jest czarownicą. To wszystko i tak okazuje się łatwizną w porównaniu z największym wyzwaniem: Mallory musi zaufać własnemu sercu. [opis wydawcy]

Do tej książki przyciągnął mnie opis, który zionął tajemnicą i paranormalnym klimatem. Poznałam już kilka książek autorki - każda inna od poprzedniej - i ta także się wyróżnia. Natchniona legendą o Sinobrodym autorka stworzyła baśniową, mroczną a równocześnie lekką powieść, której naprawdę dobrze się słuchało (postawiłam na audiobooka).

Jeśli jesteście fanami serii „Cmentarze Osobliwości”, to ta pozycja powinna znaleźć się w Waszym TBR. Oczywistymi powiązaniami są duchy, a także tajemnicze posiadłości, jednak każda z tych historii ma nieco inny klimat. W „Domu Saphirów” wyraźniej czuć baśniową atmosferę z nutą delikatnego romansu, okraszoną lekkim humorem, przeplatanym niebezpiecznymi tajemnicami wszystkich bohaterów.

Nie mogę powiedzieć, że przywiązałam się do bohaterów, ale często mam ten problem w jednotomówkach. Nie wpłynęło to jednak na fakt, że z fascynacją śledziłam poczynania przewijających się postaci, a w szczególności głównej bohaterki. Byłam bardzo ciekawa, czy i w jaki sposób jej kłamstwa wyjdą na jaw, czy pozbędzie się problematycznej duszy z Domu Saphirów oraz czy odkryje, kto stoi za m0rderstwem.

Autorka poprowadziła akcję w przyciągający sposób, dzięki czemu trudno było się od niej oderwać. Nie chcę Wam zepsuć dobrej zabawy, więc nie będę się rozpisywać o szczegółach. Choć nie jest to pozycja wybitna, można spędzić przy niej naprawdę dobry czas. Osobiście cieszę się, że sięgnęłam po kolejną historię pióra Marissy i czekam na więcej, bo „Dom Saphirów” - tak jak „Bez serca” - będę naprawdę dobrze wspominać. 

Moja ocena: 8/10 

1 komentarz:

  1. Bardzo zachęcający opis, zwłaszcza to nawiązanie do legendy o Sinobrodym i porównanie do Cmentarzy Osobliwości. Skoro wspomominasz o baśniowym klimacie i duchach, to brzmi jak idealna lektura na wieczór.

    OdpowiedzUsuń

Spodobał się post? Skomentuj! :)