Tytuł oryginału: Eldritch
Cykl: : The Eating Woods [2]
Autor: Keri Lake
Wydawnictwo: Hype
Ilość stron: 752
Gatunek: fantastyka, fantasy, dark fantasy
Przedwieczna magia przebudziła się i zaczęła pogrążać świat śmiertelników w coraz głębszym mroku. Chłodzie. Głodzie. W gminie Foxglove ostatni przebłysk człowieczeństwa już dawno zgasł, a żywiące się ludzkim mięsem potwory i złowroga klątwa rozprzestrzeniają się niczym zaraza. Dla Maevyth i Zevandera jedyna szansa na ucieczkę prowadzi przez Żarłoczny Las. Los utkał jednak nową sieć, splątując nici przeznaczenia, a przekroczenie mistycznej granicy prowadzącej do Aethyrii może nie okazać się tak proste. Gdy na światło dzienne wychodzą pogrzebane echa przeszłości Maevyth, a prawda odsłania się z niepokojącą wyrazistością, wizja, że nigdy nie opuszczą Mortasii, staje się coraz bardziej realna. Dla Zevandera oznacza to katastrofę. Czas nieubłaganie się kończy. Im dłużej zabójca pozostaje w świecie śmiertelników, pozbawiony niezbędnego vivicantemu, tym bardziej ulega napierającemu widmu szaleństwa. A może cienie, które go ścigają, należą do kogoś, kto na niego poluje? Do nikczemnego, zaciskającego się wokół niego zła, które grozi wciągnięciem go w najmroczniejsze zakamarki umysłu? [opis wydawcy]
Choć zwykle nie sięgam po książki z elementami horrorów, tak dla tej serii zrobiłam wyjątek. Już w trakcie lektury zauważyłam, że "Anathema" była straszna głównie ze wglądu na wspomniane horrorowe aspekty, natomiast "Eldrtich" była przerażająca z powodu okropieństw, jakich dopuszczali się bohaterowie.
Od początku autorka roztoczyła ciężką atmosferę ukrywania się przed niebezpieczeństwami i mrocznego fatum wiszącego nad bohaterami. Choć pełno w tej powieści ohydnych stworów oraz pająków, których przemykające po skórze odnóża niemal namacalnie czuć podczas lektury, to nie one były najstraszniejsze.
Teraźniejszość bohaterów mieszała się z przeszłością. Keri przybliżyła postać Zevandera, jego historię, traumy. Nie są to łatwe rozdziały, ale mocno rozjaśniają to, dlaczego mężczyzna zachowuje się w określony sposób. Dała ona także więcej przestrzeni jego przyjaciołom i wrogom - historia stała się dzięki temu bogatsza, choć nie ukrywam, że najbardziej zależało mi na Maevyth i Zevanderze. Z uwielbieniem przyglądałam się yearningowi MMC, którego się nie spodziewałam. Maevyth natomiast czuła dysonans - chciała chronić siostrę a równocześnie widziała, że może stracić ukochanego, jeśli się na to zdecyduje.
Świat przedstawiony stał się głębszy, nie brakowało zagadnień politycznych i magicznych. Choć czasami liczyłam na szybszą akcję, to i tak byłam bardzo zaangażowana w tę historię. Intrygował mnie wątek caligorii, oraz tego, jak bardzo jest ona istotna dla losów nie tylko postaci ale i świata. W dodatku pewne istoty coraz mniej ukrywają się ze swoimi intencjami, co zapewne mocno jeszcze namiesza.
"Eldritch" to kontynuacja trzymająca poziom! Choć skupia się nieco na innych zagadnieniach i niesie dużo cięższy ładunek emocjonalny, to pozostaje przy tym bardzo przystępna w odbiorze. Ponownie Keri zaskoczyła mnie tym, co czekało bohaterów na końcu powieści, więc nie pozostaje mi nic innego, jak czekać na kolejny tom!
Moja ocena: 9/10
Współpraca reklamowa z wydawnictwem HYPE
.png)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Spodobał się post? Skomentuj! :)