czwartek, 6 kwietnia 2017

162. Metro 2033 - Dmitry Glukhovsky


Tytuł oryginału: Метро 2033
Cykl:  Metro 2033 [1]
Autor: Dmitry Glukhovsky
Wydawnictwo: Insignis
Ilość stron: 592
Gatunek: Science Fiction, literatura postapokaliptyczna


Moskwa, rok 2033. Po użyciu broni jądrowej ludzkość została zdziesiątkowana, a jej ostatni przedstawiciele kryją się w moskiewskim metrze. Na świecie nie jest już bezpiecznie, a niebezpieczeństwa z powierzchni przedzierają się pod ziemię. Wychowany w tunelach Artem, dostaje misję od Myśliwego Huntera, polega ona na dostaniu się do Polis - centrum metra, by mieszkańcy WOGNu otrzymali pomoc. Choć droga nie jest szczególnie długa, to w metrze zawsze trzeba być czujnym, bo niebezpieczeństwo czyha na każdym kroku.

 Czy Artemowi uda się dotrzeć do Polis, by ustrzeć ludzi przed zagładą? Komu można zaufać w tunelach, kiedy ludzie liczą tylko na siebie? Czy ludzkości uda się wrócić na powierzchnię?


Do "Metra 2033" przymierzałam się niemal rok. Choć zazwyczaj słyszałam pochwały na temat tej powieści, to coś blokowało mnie przed sięgnięciem po nią. Pomimo wielu obaw, sięgnąwszy po dzieło Dmitriego Glukhovsky'ego niemal od razu z zaintrygowaniem zaczęłam czytać kolejne rozdziały i nim się obejrzałam, ta cegiełka była za mną.

" Zaczynał rozumieć, że niektóre zagadki są piękne właśnie dlatego, że nie mają rozwiązania, i że są pytania, na które lepiej nie znać odpowiedzi."

Akcja powieści dzieje się po zniszczeniu świata przez ludzkość w czasie jednego z konfilktów. Oczywistością jest, że powieści post apokaliptyczne pokazują nieciekawą sytuację na Ziemi, a w wypadku tej trylogii prawdopodobnie jedną z najgorszych możliwych. Podoba mi się sposób w jaki Glukhovsky wykreował świat w "Metrze 2033". Widać, że jest to dość przemyślane universum. Akcja ma różne tempo, raz wydarzenia biegną w zawrotnym tempie, a innym razem mamy chwilę wytchnienia. Mimo to, niemal zawsze w głębi siebie, czytelnik czuje napięcie związane z misją powierzoną Artemowi. 

 "Straszna jest nie sama śmierć. Straszne jest jej oczekiwanie."

Bohaterowie "Metra 2033" są różni. Wraz z Artemem mogłam poznawać coraz to innych ludzi, wśród których byli tacy, którzy pamiętali czasy "przed", a  także zróżnicowanych pod względem kulturowym, idealistycznym i religijnym. Prawdę powiedziawszy nie jest łatwo przywiązać się do postaci występujących w powieści, gdyż nigdy nie wiadomo, czy na następnej stronie nie będziemy musieli ich pożegnać a czasem ich trupa. Jednakże główny bohater raczej budził we mnie sympatię, i nie mam co do niego żadnych zarzutów.

"Ten, któremu starczy odwagi i wytrwałości, by przez całe życie wpatrywać się w mrok, pierwszy dojrzy w nim przebłysk światła." 

Dmitry Glukhovsky ma dar przyciągania do swojej historii czytelnika. Przekonałam się o tym na własnej skórze, naprawdę wczuwając się w historię Artema i ludności moskiewskiego metra. Dużą zaletą jest to, że autor oprócz skupienia się na podkreślaniu tego, do czego w pewien sposób dąży świat, poświęcił też uwagę na zawarciu przekazu, że w życiu każdej osoby ważne jest odnalezienie celu, poznanie swojego przeznaczenia - że nie można tylko wegetować na Ziemi. 

  "Boże, jaki piękny świat zniszczyliśmy..."

Podsumowując, "Metro 2033" pozytywnie mnie zaskoczyło, nie spodziewałam się tak ciekawej historii i teraz z pewnością będę musiała poznać kontynuację losów bohaterów, szczególnie dlatego, że Glukhovsky okazał się być mistrzem zakończeń wbijających w fotel. Co znajdziecie w tej powieści? Mutanty, stalkerów, dużą dawkę niebezpieczeństwa i niepokoju, polecam ją szczególnie tym z Was, ktorzy lubią takie klimaty post-apo i science-fiction.

 "Są takie rzeczy, których nie chcesz robić, przysięgasz, że ich nie zrobisz, zabraniasz sobie, a potem to nagle dzieje się samo. Nie da się ich nawet przeanalizować, nie podlegając procesom myślowym: dzielą się i już, pozostaje tylko patrzeć na siebie ze zdziwieniem i zapewniać, że nie ma w tym twojej winy, po prostu samo się stało."

 Moja ocena: 8/10