sobota, 25 marca 2017

161. Piąta fala. Ostatnia gwiazda - Rick Yancey


Tytuł oryginału: The Last Star
Cykl:  Piata fala [3]
Autor: Rick Yancey
Wydawnictwo: Otwarte, Moondrive
Ilość stron: 436
Gatunek: Science Fiction, dystopia

Ringer wraca do bazy wojskowej Vosha, który daje jej ostatnią misję. Zombie z Dumbo udają się do Jaskiń, które mogą być bezpiecznym schronieniem. Evan, Cassie, Sam i Megan zostają razem, oczekując powrotu przyjaciół. Żadne z nich nie spodziewa się, że przy następnym spotkaniu nie będą już bezpieczni. Ludzkości zostały cztery dni, bo po upływie tego czasu Statek Matka zrzuci bomby na wszelkie ślady ludzkiej cywilizacji.

Czy nastolatkom uda się unieszkodliwić Obcych? Czy jest jeszcze jakakolwiek szansa dla ludzkości? Czy brak zaufania sprawi, że bohaterowie stracą człowieczeństwo?

"Nie możemy kochać tego, czego nie pamiętamy."

Z pewnym rodzajem smutku - znanym jedynie książkoholikom - sięgałam po "Ostatnią gwiazdę". Choć wiedziałam, że jest to już moje pożegnanie ze światem stworzonym przec Rick'a Yancey'a, nie mogłam się oprzeć pokusie jak najszybszego poznania zakończenia tej niezwykłej historii. Czy ostatni tom trylogii "Piąta fala" przypadł mi do gustu? A może autor nie poradził sobie z tym wyzwaniem?

"Bez względu na to, jak dobrze się kogoś zna, zawsze jest coś, czego nie poznasz. Nie da się. Nigdy. Pokój zamknięty na klucz."

Akcja powieści rozpoczyna się właściwie zaraz po wydarzeniach z "Bezkresnego morza". Jest to według mnie część, w której dzieje się najwięcej. Autor poszczególne rozdziały podzielił między większą liczbę bohaterów, co w jego trylogii było ogromnym plusem, ponieważ, historia o utracie zaufania między ludźmi przedstawiona z punktu widzenia jednej osoby byłaby spłycona do minimum. Dodatkowo podział ten nadał pewnego tragizmu całej historii, a tym samym byłam bardziej podatna na emocje towarzyszące bohaterom.

"Jedyną pewną rzeczą jest niepewność."

O postaciach z "Ostatniej gwiazdy" nie chcę Wam za dużo pisać, po prostu uwierzcie mi, że wzbudzą w Was wszystkie emocje. I choć osobiście nie mogę powiedzieć, żebym była niesamowicie zżyta z bohaterami, to ich losy bardzo mi się spodobały. Nie potrafię zdecydować kto bardziej mnie w tej części zaskoczył, ale mam dylemat pomiędzy Cassie a Ringer. Odrobinę zawiodłam się na Evanie (no wiecie, kosmicznie przystojny i nieustraszony, okazuje się być mało zdatny w finale "Piątej fali"), ale ostatecznie to on wydał mi się być najbardziej pokiereszowanym bohaterem.

"Przebaczenie nie nie jest owocem niewinności lub niewiedzy.Przebaczenie jest owocem miłości."

Rick jak zwykle stworzył niesamowity klimat, dzięki czemu bez problemu mogłam wczuć się w historię o Ziemii, z której powierzchni Obcy chcą zetrzeć wszystko co wskazuje na działalność człowieka. Jeśli nadal zastanawiacie się nad tym, czy sięgnąć po tę trylogię, to zaufajcie mym słowom i poznajcie losy Cassie, jej przyjaciół i wrogów! Z pewnością nie zapomnę o "Piątej fali" i z czystym sumieniem będę ją polecać.

"Nigdy nie jest się całkowicie bezpiecznym. Żaden człowiek na ziemi nigdy nie był. Żyjąc ryzykuje się własne życie, serce, wszystko."

Moja ocena: 9/10

SPOJLER ALERT!
O tym, dlaczego Evan Walker został najtragiczniejszym bohaterem. (żeby przeczytać, zaznacz białą przestrzeń poniżej, ale pamiętaj - czytasz na własną odpowiedzialność, ponieważ zdradzone jest zakończenie trylogii)
Evan, jak już pewnie wiecie, jest Obcym, który utrzymywał, że zakochał się w Cassie. Ta na przemian wierzyła w to i nie. Kiedy się widzieli po raz ostatni, była pewna, że Evan nie kocha jej, jako Cassie, ale kocha ją, jako uosobienie ludzkości. W momencie kiedy Vosh wykasował mu wszystkie ludzkie wspomnienia, Evan stał się maszyną do zabijania. Cassie otrzymawszy wspomnienia wszystkich ludzi (w tym wspomnienia Evana) wie, że to co chłopak do niej czuł, było autentyczne. Było już jednak za późno i Cassie postanowiła zrobić to co najlepsze - zdetonować bombę na Statku Matce, będąc na jej pokładzie. I teraz wyobraźcie sobie  Evana, który otrzymuje swoje wspomnienia i wie, że jego ukochana zabiła się w niebie, na które codziennie spogląda, żeby ludzie mogli żyć. Czytanie zakończenia, w którym szczęśliwi bohaterowie stanowią niewyobrażalny kontrast do uczuć Evana było czytelniczym okrucieństwem. No proszę Was, DLACZEGO to się tak skończyło?? :c