środa, 9 sierpnia 2017

178. Fałszywy pocałunek - Mary E. Perason


Tytuł oryginału: The Kiss of Deception
Cykl: Kroniki Ocalałych [1]
Autor: Mary E. Perason
Wydawnictwo: Initium
Ilość stron: 432
Gatunek: fantastyka, fantasy

Księżniczka Lia jest pierwszą córką domu Morrighan, królestwa przesiąkniętego tradycją, poczuciem obowiązku i opowieściami o minionym świecie. W dniu swojego ślubu ucieka, uchylając się od obowiązków - pragnie wyjść za mąż z miłości, a nie w celu zapewnienia sojuszu politycznego. Ścigana przez licznych łowców, znajduje schronienie w odległej wsi, gdzie rozpoczyna nowe życie. Gdy do wioski przybywa dwóch przystojnych nieznajomych, w Lii rozbudza się nadzieja. Nie wie, że jeden z nich jest odtrąconym księciem, a drugi to zabójca, który ma za zadanie ją zamordować. Wszędzie czai się podstęp. Lia jest bliska odkrycia niebezpiecznych tajemnic - i jednocześnie odkrywa, że się zakochuje. [opis wydawnictwa]

Lubię od czasu do czasu poznać historie osadzone w klimacie średniowiecza. Dwór królewski, broń biała, odrobina magii wydają się być całkiem ciekawą mieszanką, dlatego też sięgnęłam po "Fałszywy pocałunek" autorstwa Mary E. Pearson. Liczyłam na coś oryginalnego, na  historię, która porwie moje serce i nie będę chciała się z nią rozstać. Czy taką powieść otrzymałam? Nie do końca...

Fabuła biegnie dość spokojnym tempem nawet wtedy, gdy następują zwroty akcji. Jednym z Was może się to nie spodobać, ale według mnie jest to jednak część uroku tej książki - to, że możemy powoli poznawać odczucia bohaterów, obserwować ich reakcje i konflikty z innymi postaciami, jak i nimi samymi. Ważnym aspektem jest to, że tak naprawdę autorka bardziej skupiła się na relacjach międzyludzkich niż na np. polityce zwaśnionych królestw. 

W "Fałszywym pocałunku" nie potrafiłam przekonać się do bohaterów. Są oni według mnie za mało dopracowani, ale istnieje wysokie prawdopodobieństwo, że będą bardziej wymiarowi w kolejnych częściach serii, skoro to dopiero początek ich historii. Główna bohaterka jest pełna sprzeczności, z jednej strony zdecydowana, buntownicza, a z drugiej pełna rozterek, wahająca się pomiędzy jednym a drugim mężczyzną, oraz tym, czy obowiązki rzeczywiście są ważne. Książę jest według mnie odrobinę przesłodzoną postacią, a zabójca ma tyle z zabójcy co ja z marynarza (czyt. praktycznie nic).

Plusem tej powieści jest fakt, że czyta się ją naprawdę łatwo i szybko, a dzięki barwnym opisom świat stworzony przez Pearson jest naprawdę dobrze pokazany. Dodatkowo w trakcie lektury nie ma przez długi czas informacji, jak mają na imię zabójca i książę, więc można samemu próbować rozwikłać zagadkę, który z nich to Kaden, a który Rafe. Minusem natomiast jest według mnie okładka, która jest daleko w tyle za oryginalną wersją, która jest przepiękna.

Podsumowując, osobiście jestem trochę zawiedziona, ponieważ oczekiwałam po tej historii czegoś więcej. "Fałszywy pocałunek" jest dobrą powieścią, ale daleko jej do wspaniałych pozycji, ma parę wad, które rzucają się w oczy. Nie będę Was zachęcać do lektury, ale też nie czujcie się odstraszeni, ponieważ sama nie jestem do końca pewna, czy jestem nastawiona bardziej pozytywnie, czy negatywnie.

"Nawet to, co wspaniałe, może upaść."

Moja ocena: 5/10

Za możliwość poznania tej książki dziękuję wydawnictwu Initium