poniedziałek, 20 lipca 2026

384. Illuminae - Amie Kaufman, Jay Kristoff

Tytuł oryginału: Illuminae. The Illuminae Files_01
Cykl: Akta Illuminae [1]
Autor: Amie Kaufman, Jay Kristoff
Wydawnictwo: Vesper
Ilość stron: 592
Gatunek: fantastyka, science-fiction
Rok 2575. Kolejny zwykły dzień w kolonii Kerenza, założonej przez megakorporację KWU, by wydobywać rzadkie surowce. O poranku Kady Grant rzuca swojego chłopaka Ezrę Masona i postanawia, że już nigdy się do niego nie odezwie. Nie spodziewa się jednak, że za kilka godzin będzie świadkiem inwazji BeiTechu, która ją i tysiące innych osób pozbawi domu. Tych, którym udało się przeżyć, ewakuują trzy statki kosmiczne: Alexander, Hypatia oraz Copernicus. Ściga je wrogi pancernik Lincoln. Jego zadaniem jest uciszyć świadków brutalnego ataku na planetę. Tymczasem na pokładzie Copernicusa rozprzestrzenia się śmiertelnie niebezpieczny wirus, a system sztucznej inteligencji sterujący Alexandrem staje się... największym wrogiem ocalałych. Kady włamuje się do zaszyfrowanej pamięci statków i odkrywa przerażającą prawdę o wydarzeniach dziejących się na jej oczach. Tylko jedna osoba może powstrzymać zagładę – jej (były!) chłopak Ezra. [opis wydawcy]

Czy ktoś nie słyszał o tym tytule? Mnie co jakiś czas zalewały informacje o tym, jak wspaniała jest to seria, więc kupiłam pierwszy tom. Po lekturze od razu pożałowałam tego, że zakup dotyczył tylko pierwszej części. Hype był uzasadniony!

Fabuła jaką przygotowali autorzy jest uzależniająca! Bohaterowie muszą równocześnie uciekać przed bezlitosną korporacją (która ma m0rdercze skłonności), walczyć z hiperinteligentną AI (która jest w stanie unicestwić statek kosmiczny z kilkoma tysiącami osób "dla wyższego dobra"), hakować kosmiczne systemy, przechwytywać ściśle tajne informacje a przy tym starać się pogodzić z eks (po ataku na kolonię wylądowali na innych statkach). Nie ma nudy!

Co więcej - to nie jest zwykła proza. Seria nazywa się "The Illiminae Files" i rzeczywiście są to akta sprawy przeciwko wspomnianej okrutnej korporacji. Obawiałam się, że w związku z tą formą nie będę w stanie wczuć się w tę historię i związać z bohaterami, ale nic bardziej mylnego! Kolejne zapisy czatów, opisy nagrań, schematy, treści dzienników itp  tylko bardziej angażowały mnie w losy postaci, a samą formę uważam za genialną!

Do bohaterów nie mogę się przyczepić - są autentyczni, czasem naiwnie odważni, czasem aroganccy, a równocześnie pełni nadziei, że jeszcze ich plan może się udać. Zostałam w pewnym momencie zwiedzona na manowce, by doznać ogromnego emotional damage. Autorzy świetnie wyważyli te urocze momenty relacji między bohaterami z sytuacją wokół nich, która momentami wyglądała niczym z kosmicznego "The Walking Dead" z pogubionym AI czuwającym nad wszystkim.

"Illuminae" zawróciło mi w głowie. Odkładając tę książkę czuję ogromny niedosyt, ale nie dlatego, że czegoś mi brakowało w tej powieści, tylko dlatego, że była tak świetna, że chciałabym dalej tkwić z bohaterami w przestrzeni kosmicznej i czuć oddech wroga za plecami. Kolejny raz Kaufman i Kristoff udowodnili, że wiedzą jak podejść do kosmicznych tematów, by porwać czytelnika ze sobą w tę przygodę.

Moja ocena: 10/10

1 komentarz:

  1. Ależ mnie zachęciłaś do lektury tej książki. To zdecydowanie moje klimaty.

    OdpowiedzUsuń

Spodobał się post? Skomentuj! :)