piątek, 27 marca 2015

34. Światła września - Carlos Ruiz Zafón


Tytuł oryginału: Las luces de septiembre
Cykl: Trylogia mgły [3]
Autor: Carlos Ruiz Zafón
Wydawnictwo: Muza
Ilość stron: 256
Gatunek: powieść młodzieżowa
Moja ocena: 7/10

Najlepsze cytaty:
"Samotność tworzy dziwne labirynty."

"Nauczyłam się, że samotność jest czasem drogą, która pozwala osiągnąć wewnętrzny spokój."



Francja, rok 1938. Irene i Dorian wraz z swoją matką przeżywają żałobę po swoim ojcu. Nieszczęście jest jeszcze większe, gdy zewsząd ludzie nalegają, by pani Sauvelle spłaciła długi po mężu, co doprowadza ich do stanu bliskiego bankructwu. Nagle kobieta zostaje przyjęta jako ochmistrzyni w fabryce zabawek ekscentrycznego Lazarusa Janna i razem z dziećmi przeprowadza się do uroczego miejsca zwanego Błękitną Zatoką. Jednak w miasteczku duchy przeszłości domagają się zemsty i nie przestaną go terroryzować aż dotrą do celu.

Czy rodzina Sauvelle w końcu odnajdzie szczęście i spokój? Co skrywa ponury gmach Cravenmoore? 

Dość dawno temu przeczytałam "Księcia mgły" i "Pałac północy", które dobrze wspominam, więc nie mogłabym nie przeczytać i tej książki Zafóna. Miałam nadzieję, że tak jak w poprzednich częściach, autor stworzył przemyślaną powieść, która będzie idealna na odskoczenie od fantastyki. Nie zawiodłam się, a dodatkowo otrzymałam dawkę strachu ale i nostalgii. 

Wzór fabuły "Świateł września" jest oklepany, ponieważ występuje zależność: nieszczęśliwa rodzina -> dom marzeń -> koszmar. Jednak autor ratuje się tym, że stworzył coś unikalnego i złożonego misternie tak, że pod koniec czytania powiedziałam jedno "wow", bo byłam mile zaskoczona tym, że Zafón połączył wiele -zdających się nie mieć związku - wątków w spójną całość. Muszę Wam powiedzieć, że nigdy nie czytałam/widziałam horroru (zwyczajnie się boję), ale myślę, że tę książkę można pod niego podpiąć, ponieważ przez niektóre momenty nie mogłam spać. 

Bohaterowie są ciekawi, mają swoją historię, jednakże nie poczułam z nimi więzi. Był to minus tej książki, ponieważ bohaterowie zdawali się być papierowi, ale może to tylko moje odczucie. Mam mieszane uczucia względem Irene, ponieważ raz była normalna, a raz zachowywała się jak głupia dziewczyna wykorzystująca swoje biologiczne atuty. W "Światłach września" polubiłam dwie postaci: Lazarusa i Ismaela. Oboje są smutni i samotni, tylko wyrażają to na różne sposoby: jeden żegluje a drugi tworzy automaty. Żałuję, że autor nie popracował bardziej nad resztą bohaterów,  bo byłaby to wtedy dużo lepsza książka. 

Styl Carlosa Ruiza Zafóna jest bardzo przyjemny i to jest wielki plus, bo książkę czyta się bardzo szybko. Autor pisze ciekawie, nigdy nie czułam się znudzona i z żalem przerywałam lekturę. Podoba mi się też to, że autor pisząc tę powieść włożył w nią emocje, które odczuwa się podczas czytania. 

"Światła września" to książka, która sprawi, że inaczej spojrzycie na swoje życie. Mnie się podobała i choć nie jest fenomenem, zachęcam Was do zapoznania się z nią. Jest idealna na wieczór, przerwę w szkole czy podróż autobusem. Nie wiem, czy sięgnę po inne powieści tego autora, jednak uważam, że przygoda z "Trylogią mgły" była udana. Zostawiam Was na koniec z cytatem, który możecie wziąć sobie do serca.

"Na tym świecie cieni i świateł wszyscy, każdy z nas, musimy odnaleźć swoją własną drogę."

P.S. Wybaczcie mi, że posty nie pojawiają się teraz tak często, jednakże za niecały miesiąc mam egzaminy i mam więcej nauki niż zwykle. Jak tylko napięcie opadnie, posty będę pojawiały się częściej. :)