wtorek, 25 sierpnia 2015

70. Papierowe Miasta - John Green


Tytuł oryginału: Paper Towns 
Cykl: -
Autor: John Green
Wydawnictwo: Bukowy Las
Ilość stron: 400
Gatunek: powieść młodzieżowa
Moja ocena: 7/10
Najlepsze cytaty: 
"Ludziom tak trudno jest pokazać nam nasze odbicie, a nam z kolei z trudem przychodzi okazać im, co czujemy."

"Tak trudno jest odejść - dopóki się nie odejdzie. A wówczas to najłatwiejsza rzecz pod słońcem."

"czasami nasze wyobrażenie drugiej osoby niewiele ma wspólnego z tym, kim ona naprawdę jest."

"Jakże łatwo dać się zwieść, wierząc,że człowiek jest czymś więcej niż tylko człowiekiem."

Poznajcie Quentina. Q ma osiemnaście lat, dwójkę oryginalnych przyjaciół, idealną frekwencję w szkole i obsesję na punkcie swej sąsiadki i rówieśniczki - Margo Roth Spiegelman. Jego życie cechuje monotonność, która zostaje gwałtownie przerwana kiedy Margo pojawia się w środku nocy u Q i razem z nim rozwiązuje swoje 11 problemów. Po tej przygodzie nastolatek czuje, że wszystko się zmieni, może nawet będzie się spotykał z nastolatką, jednak sprawy przybierają niespodziewany obrót, gdy Margo znika. Quentin nie wie co myśleć o zniknięciu dziewczyny, ale odkrywa wskazówki, które mu zostawiła, więc razem z Radarem, Benem i Lacey rozpoczyna nową przygodę.

Czy Quentinowi uda się odnaleźć Margo? Czy żeby poznać kogoś wystarczy paręnaście lat widzenia kogoś na co dzień? Czy warto pozwolić komuś odejść?


"Papierowe miasta" czytałam od razu, gdy zostały wydane w Polsce, ale w związku z ich filmową adaptacją, uznałam, że nie zaszkodzi do nich wrócić. John Green jest jednym z moich ulubionych autorów m.in. dlatego, że powracając do jego dzieł zawsze czuję ekscytację, a każdą ich lekturę zaczynam i kończę jakbym pierwszy raz miała z opisywaną historią styczność. Nie jest to ten rodzaj książki, że nie pamięta się kompletnie nic i czyta się, bo nie ma się pojęcia o czym była, a raczej ten, który można czytać wiele razy z tą samą przyjemnością, pomimo znania zakończenia. 

"Papierowe Miasta" są podzielone na trzy części, w których akcja skupia się na innych sprawach przewodnich. Oczywiście autor nie skupia się jedynie na Quentinie, który poszukuje Margo, ale rozwija wątki jego przyjaciół. Podoba mi się to, że John pisze "głębokie" książki, takie, które mają nie tylko zapewniać rozrywkę, ale też uczyć, doradzać. Ta powieść idealnie pokazuje, jak bardzo możemy się mylić co do innych ludzi, a także jak ważne jest wsparcie przyjaciół, a nawet miłość, która czasem jest nieodwzajemniona. 

Quentin, to postać, która w szkole jest wyśmiewana, nie należy do elity, ale po jednej nocy coś w nim się zaczyna zmieniać, Q nie boi się postawić, zaczyna z uporczywością dążyć do wyznaczonego sobie celu. Natomiast Margo od samego początku jest zwariowaną, pełną energii dziewczyną, którą wszyscy w okolicy znają. Jednak czy na pewno taka jest? Nastolatkę widzimy taką, jaką widzi ją zakochany po uszy Q, który jest narratorem, i razem z nim szukając Margo jako osoby fizycznej, odnajdujemy prawdziwą Margo. Przyjaciele Q są w stu procentach elementem powieści, który ma nas doprowadzać do śmiechu. Zarówno Radar jak i Ben są niezwykle zabawni, ich żarty sprawiały, że od razu się uśmiechałam. John Green ma to do siebie, że tworzy niezwykle wyraziste postacie, które choć lekko przerysowane są ogromną zaletą jego dzieł. 

O stylu autora nie mam za bardzo co pisać, bo prawie każdy czytał choć jedną jego powieść, a jak nie, to z pewnością powinien dać mu szansę. Choć lektura "Papierowych miast" jest pasjonująca, to przyznaję, były momenty, gdy nudziły mnie niektóre opisy. Powieść ta jest pełna ciekawych cytatów i wypowiedzi (bądź przemyśleń), które mają dać nam do myślenia. Zaletą tej książki jest własnie to, że John w przystępny sposób przybliża problemy nastolatków, takie jak np. odnajdywanie samego siebie, otaczając je ciekawą historią i niezwykłymi bohaterami. 

Podsumowując, "Papierowe Miasta" Johna Greena to powieść o nastolatku goniącym wyobrażenie o pewnej dziewczynie, by podczas jej szukania odkrywać samego siebie. Jeśli lubicie zabawne historie o przygodach nastolatków, niosące przesłanie, a przymkniecie oko na niektóre błędy logiczne (głównie w kontakcie rodzic-dziecko), to powinniście czerpać przyjemność z czytania tej pozycji. Ja jak najbardziej polecam Wam tę książkę, w końcu nie bez powodu do późna w nocy ją poznawałam na nowo.

"Choć wszystkie te nigdy-więcej paraliżowały mnie i przygnębiały, poczułem, że to ostateczne odejście jest doskonałe. Czyste. Że jest kwintesencją wyzwolenia"

"jest coś tragicznie heroicznego w podejmowaniu walki, w której jest się skazanym na klęskę."

"Nic nigdy nie zdarza się tak, jak to sobie wyobrażamy. [...] Z drugiej strony, jeśli sobie niczego nie wyobrażasz, nigdy nic się nie wydarza."