środa, 18 listopada 2015

83. Zwiadowcy. Ruiny Gorlanu - John Flanagan

Tytuł oryginału: Ranger's Apprentice. The Ruins of Gorlan
Cykl: Zwiadowcy [1]
Autor: John Flanagan
Wydawnictwo: Jaguar
Ilość stron: 320
Gatunek: fantastyka
Moja ocena: 8/10
Najlepsze cytaty:

"Nigdy nie oceniaj wartości człowieka według jego pozycji."

"Gdybyś naprawdę pomyślał, to byś nie pytał."

"Pochwałami możesz zyskać sobie przyjaciela. Przechwałki to jedynie sposób na to, by przysporzyć sobie wrogów."

Dla piętnastoletniego Willa, podopiecznego zamkowego sierocińca, Dzień Wyboru to szansa na obranie życiowej drogi. Jednak jego marzenie się nie spełnia i zostaje uczniem ponurego zwiadowcy Halta. Nastolatek zaczyna nabywać nowe zaskakujące umiejętności, które sprawiają, że coraz bardziej czuje, że Korpus Zwiadowców to jego miejsce. Wkrótce okazuje się, że królestwo jest zagrożone, a szkolenie młodego Willa może być niezwykle przydatne. Kiedy legendy o Morgarathcie stają się bliższe rzeczywistości, uczeń zwiadowcy będzie musiał wykazać się odwagą, siłą i poświęceniem.

Czy Will odnajdzie się w kręgu zwiadowców? Czy parudziesięciu wyszkolonych w zwiadowczym fachu mężczyzn zdoła rozpoznać zamiary wroga nim będzie za późno?
 

Pierwsze dwie części Zwiadowców miałam okazję poznać parę lat temu, jednak ostatnio naszła mnie chęć powrócenia do tej serii. Choć obawiałam się, że po lekturze "Ruin Gorlanu" okaże się, że nie jest to tak dobra powieść jak ją wspominam, to nie zawiodłam się na niej. Początek cyklu o zwiadowcach nie jest według mnie mistrzostwem, jednakże ma wysoki poziom i jego poznawanie to niemal sama przyjemność.

Podoba mi się pomysł Flanagana na ludzi zwanych zwiadowcami i ich działalność. Wspomniane osoby są waleczne, choć nie dobywają mieczy, silne mimo niepozornej postury oraz mają opanowaną sztukę bycia niewidzialnym niemal do perfekcji. Choć stoją w obronie królestwa, to budzą w ludziach lęk. Lubię czytać o niecodziennych postaciach, a w tej książce jest ich dużo. Sam Halt z pozoru burkliwy, ma świetne, sarkastyczne poczucie humoru, czym mnie osobiście ujął. 

Tak jak wspomniałam, w "Ruinach Gorlanu" pojawiają się oryginalne postacie, co jest wielkim plusem tej książki. Will jest dość naiwny, ale też sprytny oraz lubiący mieć ostatnie słowo, co powoduje częste kłótnie pomiędzy nim a skorym do walki Horace'm. Obaj jak to nastolatki są trochę dziecinni, ale im dłużej czytałam, tym bardziej dojrzewali. Halt, o którym pisałam wcześniej jest chyba najlepiej wykreowaną postacią, podoba mi się to, jakiego stworzył go autor, że jest okryty grubą warstwą tajemnic, z których tylko ułamek jest dane czytelnikowi poznać. Pojawia się również byłu uczeń Halta - Gilan, oraz przyjaciele Willa z sierocińca - Jenny, Alyss i George. Nie mogę pominąć również konia Wyrwija, który jest niezwykle uroczy, ale też oddany swemu panu. 

John Flanagan ma bardzo dobry warsztat, potrafi pisać świetne, plastyczne opisy. Jeśli sięgniecie po tę powieść to nie liczcie na skuteczność przekonania "tylko skończę rozdział", bo będziecie sobie to powtarzać przy każdym kolejnym dziale, dzięki wciągającej fabule. Minusem jest to, że praktycznie są tylko z trzy momenty konkretniejszej akcji, bo tak to czytamy o młodości i szkoleniu Willa i Horace'a. Cała powieść jest intrygująca, jednak mogłabym powiedzieć, że "Ruiny Gorlanu" są zaledwie wstępem do całej serii, wprowadzeniem do miejsca i bohaterów historii o zwiadowcach.

Podsumowując, "Ruiny Gorlanu" Johna Flanagana to bardzo dobra powieść gatunku fantastyki. Jest pełna waleczności, poświęcenia, uczenia się pokory oraz cennej wartości jaką jest przyjaźń. Jeśli lubicie czytać książki w podobnym klimacie (oraz macie słabość do strzelania z łuku), to musicie poznać dzieło Flanagana. Mnie bardzo się ta lektura podoba i choć nie wiem kiedy zdołam przeczytać kolejnych jedenaście części, to jestem do niej pozytywnie nastawiona.

"Za każdym razem, gdy Halt wynajdywał mu nowe zadanie, polecenie rozpoczynało się od czegoś w rodzaju 'Niesamowite. Skąd na tym dywanie wzięło się tyle kurzu?' albo: 'Odnoszę dziwne wrażenie, że kuchnia cierpi na dotkliwy brak drewna opałowego'."