piątek, 11 grudnia 2015

86. Do trzech razy sztuka - Renata Markowska


Tytuł oryginału:Do trzech razy sztuka
Cykl: -
Autor: Renata Markowska
Wydawnictwo: Novae Res
Ilość stron: 300
Gatunek: literatura kobieca, powieść młodzieżowa
Moja ocena: 4/10
Najlepsze cytaty:

"Miłość nie wybiera, przychodzi znienacka i zajmuje swoje miejsce w naszym sercu, bez pytania i pozwolenia."

Siedemnastoletnia, wiecznie z głową w chmurach Marysia cudem unika wypadku. Nie ma w tym jednak jej zasługi, a pewnego przystojnego nieznajomego. Wdzięczna nastolatka w podzięce spotyka się znów z Markiem i zakochuje się w nim. Jednakże na drodze do ich szczęścia staje bogata rodzina Marii, a szczególnie jej matka nieakceptująca miłości swej córki i biednego chłopaka. Młodzi stają do walki o swoje niewinne uczucie, nie wiedząc czy jest ono dostatecznie silne by pokonać wszelkie przeszkody.

Czy nastoletnia miłość Marii i Marka przetrwa wszystko? Czy rodzina Marii okaże jej swą miłość? 


Sięgając po tę książkę byłam ciekawa jak autorka rozwinie fabułę, której ogólny zarys otrzymałam w opisie z okładki. Nie jest to może najoryginalniejszy temat, jednakże trzymałam kciuki za rodzimą debiutantkę, by "Do trzech razy sztuka" okazała się niezwykłą opowieścią. Mimo naprawdę pozytywnego nastawienia do tej powieści niestety z każdą chwilą traciłam do niej zapał. Rozumiem, że jest to debiut więc nie chcę autorki urazić swą recenzją, jednakże swych odczuć nie zmienię a chcę być z Wami szczera. 

Jedną z rzeczy, które nie przypadły mi do gustu jest akcja "Do trzech razy sztuka". Czytając, mogłam przewidzieć co się wydarzy parę, a nawet parędziesiąt stron do przodu. Nie zostałam ani razu jakoś szczególnie zaskoczona. Bo owszem, byłam zdziwiona innymi rzeczami, np. tym, że Marek podniecał się trzymając Marię pierwszy raz za rękę, lub gdy było napisane o tym jak to ona dodaje mu siły i odwagi i że z nią wszystko jest możliwe, a on tylko powiedział "dzień dobry" jej rodzicom... Także tego, nie było to zbyt naturalne. No i kto z Was powiedziałby "a niech to drzwi ścisną"? 

Kolejną sprawą są bohaterowie, wśród których najbardziej dopracowany był Marek Wybawca (nie pytajcie - spojlery), choć to nie znaczy, że był świetny. Maria jest niezwykle infantylna, mówi ciągle jak to ona nie chce być już dorosła, jak to rodzice chyba jej nie akceptują, jaka to ona jest brzydka. Pewnie miało  to oddawać realia nastawienia nastolatków, ale było to dla mnie strasznie irytujące. Reszta postaci jest raczej mdła, bo autorka skupiła się głównie na Marii i Marku, ale Franek chyba najbardziej się wyróżniał spośród nich wszystkich choć pojawiał się epizodycznie i prawie nic o nim nie wiem.

Autorka pisze prostym językiem, jednakże była to istna mieszanka czasów, bo pani Markowska potrafiła pisać o kimś co w skrócie wyglądało tak: Jest on bardzo miły. Jednakże był on również niezwykle ironiczny." Wiecie o co mi chodzi? Tak jakby nie było ważne to, że się pisze przeplatanką czasu teraźniejszego i przeszłego. Mimo to książkę czyta się raczej szybko, choć mnie zajęła ona więcej czasu niż się spodziewałam. Narracja w "Do trzech razy sztuka" jest podzielona na głównych bohaterów co byłoby wielkim plusem, gdyby nie to, że autorka bez żadnego znaku przeskakuje z myśli Marka do Marii i odwrotnie. 

Mimo naprawdę szczerych chęci i sympatii do polskich autorów i debiutantów nie mogę powiedzieć, że "Do trzech razy sztuka"  to wspaniała powieść. Autorka ma jednak potencjał i myślę, że jeśli zdobędzie więcej doświadczenia to uda jej się napisać coś dużo lepszego. Nie będę Wam polecała tej pozycji, bo mnie ona nie zachwyciła, ale na pewno znajdzie się ktoś komu się  ona spodoba. 

Za możliwość poznania tej książki dziękuję wydawnictwu Novae Res

Pamiętajcie, że za cztery dni kończy się termin zgłaszania się do Konkursu Urodzinowego :)