niedziela, 20 grudnia 2015

87. Zwiadowcy. Płonący most - John Flanagan


Tytuł oryginału: Ranger's Apprentice: The Burning Bridge
Cykl: Zwiadowcy [2]
Autor: John Flanagan
Wydawnictwo: Jaguar
Ilość stron: 350
Gatunek: fantastyka
Moja ocena: 9/10
Najlepsze cytaty:

"Nie ma przeszkód, których nie dałoby się pokonać"

"Brak wiary w siebie jest chorobą. Jeśli stracisz panowanie nad tym, wątpliwości staną się twoją rzeczywistością"

"Jeśli nie rozumiesz przyczyny, dla której coś się dzieje,zadaj sobie pytanie: co z tego czegoś może wyniknąć."

Królestwo Araluen szykuje się do starcia z Morgarathem. Szkolący się u Halta na zwiadowcę Will zostaje wraz z Gilanem i Horace'm wysłany na poselstwo do Celtii. Jednak ich zadanie przestaje mieć sens, gdy ukazują się im opustoszałe miasta. Kiedy spotykają tajemniczą, wygłodzoną dziewczynę, dowiadują się że wargale Morgaratha wyparły Celtów na południe nie dając im możliwości pomocy królestwu. Kiedy Gilan odłącza się od nich, by poinformować o tym króla Duncana, trójka młodych ludzi zbacza z drogi do Araluenu, by odkryć plany wroga. Kiedy przed ich oczami pojawia się most nad urwiskiem wiedzą, że najeźdźcy wystarczy parę dni, by przedrzeć się do królestwa i że muszą sami pokrzyżować mu plany, nawet za cenę życia. 

Czy Will znajdzie w sobie odwagę, by chronić swoich przyjaciół? Czy podstępny Morgarath wygra z wojskiem króla Duncana? Kim tak naprawdę jest tajemnicza Evanlyn?


Sięgnięcie po drugi tom Zwiadowców było tylko kwestią czasu. Wiele razy słyszałam, że to książki przeznaczone dla młodszych czytelników, jednakże po poznaniu dwóch części uważam, że są one w tym temacie uniwersalne. Jeżeli zrozumie się to, że historia Willa jest napisana raczej prostym językiem, to można z niej czerpać dużą przyjemność. Ja tak zrobiłam i jestem zadowolona z tego co przedstawił mi autor.

W "Płonącym Moście" dzieje się dużo więcej rzeczy niż w poprzedniej części. Akcja staje się bardziej rozbudowana, waga działań Willa i jego przyjaciół staje się bardziej wyeksponowana. Pomimo tego iż bohaterowie muszą walczyć z wrogiem, to nie ma w niej brutalnie opisanych tych scen (w końcu młodsi czytelnicy raczej nie chcieliby czytać o tym jak np. ktoś komuś rozłupał głowę z dokładnym opisem tego jak ona wtedy wyglądała). Podoba mi się to, że czytałam naprzemiennie o działaniach Gilana i Willa po tym, jak się rozstali w Celtii. Dodawało to pewnego rodzaju niepokoju, bo w mojej głowie rodziły się pytania czy zdążą sobie przekazać potrzebne informacje, przez co bardziej wczuwałam się w tę powieść.

W książce "Płonący Most" do znanych już bohaterów dołączają nowi. Jako, że tego wymaga fabuła, Halt jest odsunięty od głównej akcji i pojawia się tylko w krótkich momentach. Często brakowało mi jego uwag ale Gilan, jego były uczeń dość dobrze się spisał w tej kwestii. Dodatkowo doszła postać Evanlyn, która będąc z początku wyrafinowana pokazuje, że jest naprawdę odważną i oddaną sprawie dziewczyną. Pojawienie się postaci Morgaratha było ciekawym posunięciem, bo legendy jakie wokół niego obrosły mogły się w mig rozsypać po jego rzeczywistym udziale w akcji, jednakże autor sprawnie wykreował ten czarny charakter.

Autor mimo iż pisze prostym językiem potrafi zaintrygować czytelnika i z łatwością przedstawia mu świat Zwiadowców. W powieści znajdują się momenty z moralizatorskim przesłaniem, a lektura sama w sobie pokazuje jak ważną rzeczą jest empatia, odwaga - nie mylona z brawurą oraz zaufanie i poświęcenie. Podoba mi się to, że autor zwrócił szczególną uwagę na więź przyjaźni pomiędzy dawnymi wrogami - Willem i Horace'm, oraz na to, że można być dla kogoś rodziną bez więzów krwi. 

Książka "Płonący Most" autorstwa Johna Flanagana nie jest jedną z tych książek fantastycznych gdzie występuje magia w jej podstawowym pojęciu, lecz znajduje się w niej magia jaką jest siła i wsparcie które łączy się z przyjaźnią i miłością. Zakończenie jej jest nie dość, że niezwykle poruszające, to wskazuje, że ta książka to dopiero początek przygód Willa. Jak najbardziej polecam Wam tę serię, bo być może spodoba się Wam tak samo jak mi!

- [...] nie byłoby lepiej po prostu zastrzelić szermierza z łuku [...]?
- [...] Co jednak zrobisz, jeśli akurat pęknie ci cięciwa?
- Pewnie spróbuję uciec i ukryć się.
- A jeśli nie będzie dokąd uciec? Wyobraź sobie, że za plecami masz przepaść [...]a przed sobą masz groźnego przeciwnika uzbrojonego w miecz. Cóż wtedy?
- No tak, pewnie wtedy musiałbym walczyć.
- Otóż to[...]
- A co, jeśli trafi się topornik?
- Topornik?
- No właśnie.[...]
- Nie radziłbym nikomu stawać przeciw bojowemu toporowi, mając do dyspozycji tylko dwa noże.
- To co mam robić? - spytał Will.
- Masz go zastrzelić.
- Ale nie mogę. Pękła cięciwa.
- No to uciekaj, schowaj się gdzieś.
- A przepaść? - zaoponował Horace. - Za plecami ma urwisko, a przed sobą groźnego topornika.
- I co teraz ze mną? - nalegał Will.
- Skacz do przepaści. Tak będzie prościej i schludniej."