czwartek, 31 grudnia 2015

89. Marzenie - Barbara Delinsky


Tytuł oryginału: The Dream
Cykl: Harlequin Satine 
Autor: Barbara Delinsky
Wydawnictwo: Mira
Ilość stron: 192
Gatunek: powieść obyczajowa, romans
Moja ocena: 4/10
Najlepsze cytaty: -




33-letnia Jessica otrzymuje w spadku po rodzicach piękną rezydencję Crosslyn Rise. Piękną ale i kosztowną. Kobieta wie, że nadszedł czas, by miejsce w którym od zawsze żyła przeszło prace renowacyjne. Jednak Jessici nie stać na takie przedsięwzięcie i z pomocą rodzinnego bankiera zaczyna wdrażać swój plan "b", czyli wybudowanie na terenie posiadłości małego osiedla domków jednorodzinnych. Poleconym architektem, który ma się zająć planem osiedla jest Carter Malloy. Jessica podchodzi do niego z dystansem, ponieważ zna go z przeszłości i to z jak najgorszej strony. 

Czy Jessica uratuje rodzinną posiadłość? Czy praca z Carterem może okazać się dobrym pomysłem? Czy Jessica i Carter wybaczą sobie dawne winy?


"Marzenie" dostałam parę lat temu na urodziny, jednak dopiero teraz postanowiłam poznać tę książkę, bo jakoś niezbyt mnie do niej ciągnęło. Przed lekturą nastawiłam się na bardzo dobrą powieść z jakimś ciekawym wątkiem romansu, a co otrzymałam? Otrzymałam historię, która z początku wydawała mi się intrygująca, ale im dłużej ją czytałam, tym bardziej to odczucie mijało, a nawet zmieniło się w niechęć.

Fabuła w pierwszej części książki krąży wokół wspaniałej rezydencji Crosslyn Rise, która strasznie mi się spodobała, bo lubię posiadłości w starszym stylu. Z zaciekawieniem czytałam o planach Jessici, o jej wspomnieniach i uczuciach związanych z tamtym miejscem. Kiedy w historii pojawił się Carter, wróg nr.1 z dzieciństwa głównej bohaterki, to jeszcze bardziej byłam zaciekawiona rozwojem wypadków. Jednakże choć podobało mi się czytanie o tym jak bohaterka zaczyna zakochiwać się w Carterze, który o to zabiegał, to Crosslyn Rise zaczynało zanikać. Muszę przyznać, że wolałabym żeby w drugiej połowie "Marzenia" wątek zmian w posiadłości był prowadzony tak jak do tej pory, ale nie, autorka wolała zepchnąć go na bok i pisać o tym, że główni bohaterowie uprawiali seks gdzie chcieli i kiedy chcieli.

Bohaterowie mnie nie zachwycili. Początkowa wrażliwość Jessici, która sprawiła, że raczej darzyłam ją dobrymi uczuciami, im bardziej zakochiwała się w Carterze tym, bardziej była irytująca. Ciągle pokazywała jaka to jest biedna i skrzywdzona bo kiedy miała 16 lat Carter powiedział jej coś niemiłego. Miałam ochotę wejść do tej książki i krzyczeć po niej, że ma 33 lata, ale wtedy pewnie złapałaby jeszcze większego doła, bo ktoś na nią krzyknął. Carter jest trochę lepszą postacią, bo pokazuje, że każdy może się zmienić (oczywiście biedna Jessica w to nie wierzy) i porzucić bądź opanować to co ma w sobie złego. Reszta bohaterów to postacie, które pojawiają się tylko w krótkich momentach, więc nie są bardzo wykreowane, choć bankiera raczej polubiłam a przyjaciółkę Jessici nie bardzo.  

Barbara ma przyjemny styl, jej powieść czytało mi się bardzo szybko. Potrafi pisać ciekawe opisy i zachowuje ich idealną ilość do dialogów. Myślę, że powieść ta miała pokazać, że każdy może znaleźć miłość swojego życia w zaskakujących okolicznościach i równie niespodziewanej osobie. Do teraz nie wiem dlaczego Carterowi spodobała się taka przewrażliwiona, mówiąca ciągle o tym jaka to nie jest beznadziejna kobieta, ale cóż, co kto lubi. Muszę jednak przyznać, że delikatność i opiekuńczość jaka biła momentami od ich związku była urocza i był to miły element.

Podsumowując, powieść "Marzenie" Barbary Delinsky to lekka i krótka lektura na zimowe wieczory, czy też podróż w pociągu. Nie jest to bardzo dobra, intrygująca książka jednak może się sprawdzić jako poczytadło nad którym nie chcemy niemal w ogóle myśleć. Nie polecam jej do czytania w innych okolicznościach, bo możecie tak jak ja widzieć w niej więcej wad niż zalet.