czwartek, 26 maja 2016

116. Osobliwe i cudowne przypadki Avy Lavender - Leslye Walton



Tytuł oryginału: The Strange and Beautiful Sorrows of Ava Lavender

Cykl: -
Autor: Leslye Walton
Wydawnictwo: Sine Qua Non
Ilość stron: 299
Gatunek: powieść obyczajowa, fantasy
Cytaty:  
"Miłość potrafi zrobić z nas głupców."

"Wydaję mi się po prostu, że nie powinnaś pozwalać innym ludziom się d-definiować - powiedział szybko. - Myślę, że mogłabyś być, kim tylko zapragniesz."

Ava Lavender pochodzi z dość osobliwej rodziny, ma brata bliźniaka, który praktycznie nie mówi oraz matkę o niesamowitym węchu, a jej przodkowie wcale nie byli normalniejsi. Co więc jest oryginalnego w dziewczynie? Urodziła się ze skrzydłami jako wnuczka wiedźmy, Anioł na Ziemii. Chcąc odkryć prawdę o sobie musi dotrzeć nie tylko do początków niesamowitej historii swojego rodu, ale też wgłąb swojego serca. Nie ma jednak dużo czasu, bo zło czyha, a tajemnicze słowa jej brata nie są łatwe do zinterpretowania.

Kim tak naprawdę jest Ava? Czy dziewczyna zdoła pokochać swą odmienność zanim będzie za późno? Czy brak miłości jest ceną za wyjątkowość?


"Osobliwe i cudowne przypadki Avy Lavender"  zebrały w sieci wysokie opnie, blogi recenzenckie wrzały od słów pochwały dla autorki, miałam wrażenie, że niemal wszyscy wychwalają tę powieść. Postanowiłam więc, że skoro już i tak zwróciłam na nią uwagę z powodu okładki (wg mnie jest piękna), to mogę się przekonać czy jest ona taka cudowna jak mówią. Zaczęłam więc lekturę i...

Męczyłam się. Dawno tak długo - ponad tydzień -  nie czytałam jednej książki takiej grubości. Może za bardzo liczyłam na to, że jest ona wspaniałą lekturą i dlatego się zawiodłam...Nie wiem, wiem tylko, że styl autorki i prowadzenie przez nią akcji nie było dla mnie zadowalające. Przez ok. sto stron czytałam o rodzie Roux - Lavender, co tylko momentami było intrygujące, a kiedy zaczęłam czytać o Avie byłam już zmęczona poprzednimi rozdziałami, lecz wciąż miałam nadzieję na poprawę tej historii. Wydawało mi się, że jest lepiej, pojawiła się tajemnica, niebezpieczeństwo, czułam napięcie rosnące z rozdziału na rozdział, a kiedy nadszedł moment kulminacyjny... znów się zawiodłam bo trwał on bardzo krótko, choć nie umniejszam tego, że był zaskakujący i dość drastyczny. 

Bohaterowie są oryginalni, ale nie miałam swojego faworyta. Denerwowała mnie tytułowa bohaterka swoją naiwnością. Jej  matka nie była też dobrym przykładem, bo wielce zraniona przez młodzieńczą miłość zamknęła się na uczucie człowieka, który okazywał jej miłość, troszczył się o nią i jej dzieci, a ta dalej nie zwracała na niego uwagi. Żeby nie było, że to tylko one takie były, bo niemal wszystkie kobiety z tego rodu miały nierówno pod sufitem. Mam wrażenie, że jedynie Henry był normalniejszy z jego milczeniem, niechęcią do bycia dotykanym przez ludzi i zdystansowaniem. 


Nie wiem co jeszcze napisać o tej książce, więc dziś oferuję Wam krótszą niż zwykle recenzję. Nie rozumiem fenomenu "Osobliwych i cudownych przypadków Avy Lavender", na mnie w ogóle ta powieść nie zrobiła wrażenia. Obiecano mi niesamowitą historię o miłości, tajemnicach, i unikalnym klimacie, a oprócz tego ostatniego, który chyba jako jedyny element tej powieści się autorce udał, nie dostałam nic. Nie polecam Wam tej książki, jak dla mnie było to stracenie parunastu godzin czytania.

"To, że miłość nie wygląda tak, jakbyś tego chciała, nie znaczy, że jej wokół ciebie nie ma."

"(...)ktoś, kto twierdzi, że nie chce cię zranić, w końcu to zrobi."


Moja ocena: 2/10