sobota, 26 listopada 2016

148. Fobos - Victor Dixen


Tytuł oryginału: Phobos
Cykl:  Fobos [1]
Autor: Victor Dixen
Wydawnictwo: Otwarte, Moondrive
Ilość stron: 456
Gatunek: Science Fiction, powieść młodzieżowa


Program Genesis polega na wysłaniu dwunastu młodych ludzi na Marsa, by tam mogli założyć kolonie. Nie jest to jednak zwykła kosmiczna misja, ponieważ podczas lotu na Czerwoną Planetę, 6 dziewczyn i 6 chłopaków biorą udział w reality show, podczas którego umawiają się na randki, by móc wybrać sobie osobę, z którą spędzą resztę życia. Léonor jest wśród nich, ale czuje się nieswojo, bo wie, że ma coś do ukrycia, a nie jest to łatwe w statku kosmicznym pełnym kamer. Dodatkowo telefon od tajemniczego dziennikarza, który dostał się w jej ręce chwilę przed startem rakiety sprawia, że w dziewczynie budzą się wątpliwości co do szczerości organizatorów Programu Genesis. 

Czy Léonor znajdzie miłość swojego życia wśród innych uczestników? Jaki mroczny sekret skrywają organizatorzy Programu Genesis? Czy Léonor zaakceptuje tę część siebie, którą nienawidzi?


" Kochać to nie znaczy akceptować wszystko bez pytań i wątpliwości... Kochać to walczyć o to, co uważamy za najlepsze dla tego, kogo kochamy... nawet jeśli ta osoba o tym nie wie."


"Fobosem" zainteresowałam się, ponieważ klimatem przypominał mi "W otchłani", która to seria bardzo mi się spodobała. Nie obawiajcie się jednak - są to dwie, całkiem różne książki. Kiedy zaczęłam lekturę zastanawiałam się, czy ta książka naprawdę ma polegać tylko na szybkim randkowaniu tyle, że na statku kosmicznym, jednak Victor Dixen już po paru rozdziałach zaintrygował mnie tak mocno, że nie miałam innego wyboru - musiałam poznać tę historię jak najszybciej.  
"Snuj marzenia tak, jakbyś miał żyć wiecznie; żyj tak, jakbyś miał umrzeć dziś."

Akcja "Fobosa" podzielona jest na rozdziały pisane z punktu widzenia główniej bohaterki, te skupione na Serenie, oraz te o Andrew. Sama fabuła raz zwalnia, a raz przyspiesza, ale nie biegnie bardzo szybko. Podobało mi się przedstawienie Programu Genesis w dość dokładny sposób, a rysunki na niektórych stronach były według mnie dobrym rozwiązaniem. Punkt kulminacyjny był idealny - pełen emocji, trudów i jak to zwykle bywa sprawiający, że ma się ochotę od razu przeczytać drugą część serii, by wiedzieć jak się potoczyły dalsze losy bohaterów. 
"Prosta jest tylko śmierć. Prosta i wieczna. A życie, widzisz, jest skomplikowane, a do tego krótkie. Człowiek odnosi wrażenie, że ma mnóstwo czasu, ale w rzeczywistości to jest niczym szybka randka: ledwie wszedł do Kuli, a już musi się zabierać."

Bohaterów jest dużo, muszę przyznać, że czasem zapominałam kim dokładnie jest np. Liz czy Tao, ale po pewnym czasie przyzwyczaiłam się do skupiania się na 12 postaciach w kosmosie i paru na Ziemii, którzy są naprawdę dopracowani. Podoba mi się to, że  mają swoje tajemnice, każdy jest inny, a razem tworzą ciekawe połączenie. Tak naprawdę, "Fobos" pozwolił mi oswoić się z postaciami i myślę, że dopiero w kontynuacji będę ich mogła bliżej poznać. Główna bohaterka momentami może i była irytująca, ale nie było tych chwil dużo, tak, że nie zraziłam się do niej.
"Biec... Tworzyć... Zmieniać... Dawać... Pragnąć... Tańczyć... Kochać..."

Victor napisał taką powieść, że z żalem odkładałam ją na półkę. Może i jest to historia o randkowaniu, ale nie jest to banalna powieść, o czym przekonacie się, jeśli dacie się przekonać i sięgniecie po "Fobosa". Włóżcie skafander, zostawcie przyziemne sprawy i wraz z Cupido odważcie się wzlecieć w kosmos pełen nadziei, miłości oraz niebezpieczeństw...
"- Nie nabili nas w butelkę, prawda Leonor?
- Myślę, że nie Ale wiesz, Kelly, nie jestem znawczynią.
- Nie jesteś znawczynią? A myślałam, że we Francji wlewają szampana do butelki ze smoczkiem?
- Tak? A w Kanadzie poją niemowlaki piwem?
Kelly wybucha śmiechem.
- Byłoby cudownie!"

Moja ocena: 8/10

Przypominam o rozdawajce, do której możecie się zgłaszać jeszcze tylko przez tydzień! <klik>