wtorek, 24 lutego 2015

29. Międzypiekle. Pierwszy ruch - Nikolina Rudol

Tytuł oryginału: Międzypiekle. Pierwszy ruch.
Cykl: -
Autor: Nikolina Rudol
Wydawnictwo: Novae Res
Ilość stron: 420
Gatunek: Fantastyka, fantasy
Moja ocena: 9/10
Recenzja bierze udział w wyzwaniu:  Książkowe wyzwanie 2015 *przeczytana w jeden weekend*

Najlepszy cytat:
"Pomimo nieograniczonego potencjału ludzie pozwolą wmówić sobie wszystko. Nawet to, że są słabi. I są"


Miedzypiekle. Anioł Nathaniel i demon Felix spotykają się, by zagrać w szachy. Gra jednak choć z pozoru niewinna, zaważyć ma na ludzkich życiach. Samara Phantom jest jednym z pionków tej rozgrywki. Dziewczyna ledwo uchodzi z życiem z ataku na jej osobę, zapominając wszystko. Teraz musi zaufać Shaddy'emu, który wprowadza ją w nowe życie- życie Cienia, płatnego zabójcy jako jej mentor. Drugim królem jest Ian Avalone, Nietykalny, mieszkający z bratem o imieniu Misha, nękany w szkole młodzieniec. Losy obojga są ze sobą powiązane, ponieważ w przeszłości ich rody nawzajem się mordowały. 

Czy Samara odnajdzie się w nowej rzeczywistości? Przed czym Shaddy chroni dziewczynę? Kim jest niewiasta śledząca Iana? Kto ujdzie z życiem z mrocznej gry? 

"Międzypiekle..." jest książką, która zbiera dwa rodzaje ocen: skrajnie niskie, lub wysokie. Pomimo początkowej konsternacji, czy poświęcić czas na tak ocenianą lekturę, ostatecznie dzięki przekonywaniom przyjaciółki wzięłam się za czytanie. Jak ja się cieszę, że pomimo okropnej okładki i opiniom w sieci, przeczytałam "Międzypiekle..."! Jak dla mnie książka jest jedną z najlepszych z gatunku fantastyki wychodzących spod pióra (klawiatury?) polskich pisarzy. Ach właśnie! Chcę z tego miejsca pogratulować autorce, że jako licealistka napisała tak ciekawą i nieszablonową powieść. Książkę chciałam jeszcze bardziej przeczytać, gdy dowiedziałam się, że autorka jest z Jastrzębia-Zdroju, czyli z sąsiedniej miejscowości. 

Ale przejdźmy do książki. Jest ona napisana z różnych punktów widzenia. Ogółem akcja jest opowiadana ze strony Samary i Iana, ale jest poprzetykana krótkimi rozdziałami "Międzypiekle 1,2 itd.", które przypominają czytelnikowi, że losy bohaterów są prowadzone przez demona i anioła, którzy lubią bawić się ludźmi. Czasem Nikolina pisała też o tym, co się dzieje z resztą bohaterów. Nie było to irytujące, bo "Międzypiekle..." zawiera wiele różnych wątków i łatwiej dzięki temu ogarnąć czytelnikowi sytuację. 

Bohaterowie? Bardzo ciekawi, mający swoje wzorce postępowań, choć robili czasem coś poza schematami, momentami nawet wbrew sobie. Kogo polubiłam najbardziej? Zdecydowanie Shaddy'ego, choć Matt jest tuż za nim. Shaddy jest po prostu idealny (ale nie w sensie "świętego" bo ma swoje mroczne sekrety) poza jego nałogiem, bo nie przepadam za ludźmi, którzy popełniają samobójstwo poprzez wieloletnie zatruwanie swojego organizmu papierosami. Matt za to jest tym zabawnym, który potrafi w każdej sytuacji usunąć napięcie wiszące w powietrzu.  Samara nie została moją przyjaciółką, ale przyzwyczaiłam się do tego, że jest wieczną panną w opałach.  Co do Iana to właściwie nie wiem co napisać, bo oddałam serce Cieniom i Nietykalni musieliby sobie bardziej powalczyć o miejsce w mych myślach.

Książka ta jest pełna zwrotów akcji. Oprócz przygotowań Samary do bycia Cieniem,  mamy możliwość bycia uczestnikiem walk pomiędzy dwoma rasami. "Międzypiekle..." jest napisane ciekawie, opisy się nie dłużą a dialogi są naturalne. Nikolina wymyśliła parę sytuacji,  w czasie których czytania śmiałam się jak głupia do książki. Jest to wielka zaleta tej pozycji, ponieważ książki powinny tworzyć więź pomiędzy czytelnikiem a bohaterem.

Podsumuję "Międzypiekle. Pierwszy ruch" powiedzonkiem Matta: Sakramencko dobre! Jeśli lubicie dobrą fantastykę, w której bohaterowie nie wzdychają do siebie, bo nie jest to romans a fantasy, to już ruszajcie do biblioteki i pochłońcie "Międzypiekle..." tak jak ja, w jeden weekend. Myślicie pewnie "wychwala, wychwala a 9/10", a ja Wam powiem, że dałam taką ocenę za tę po prostu brzydką okładkę z grafiką jak ze starej gry komputerowej. "Nie ocenia się książki po okładce!" a ja ocenię, bo mogę. Na zakończenie pragnę Wam powiedzieć, że  rozmawiałam z Nikoliną Rudol i za jej zgodą zamieszczam Wam część jej wypowiedzi:
Nie wykluczam kontynuacji całkowicie, lecz z pewnością nie w najbliższej przyszłości. Wydaje mi się ponadto, że trochę się zmieniłam od czasu napisania pierwszej części, odrobinę dojrzałam literacko i nie jestem pewna, czy potrafiłabym się znów wbić w ten klimat. Istnieje jednak duże prawdopodobieństwo, że zobaczysz na półkach coś innego mojego autorstwa, bo po trochu sobie piszę, pomimo niezbyt dobrej kondycji.
Pomimo niewiadomych co do kontynuacji, jak najbardziej polecam Wam tę książkę, a autorce życzę weny, bym mogła jak najprędzej przeczytać jej kolejny utwór ;)