poniedziałek, 28 września 2015

74. Malfetto. Mroczne Piętno - Marie Lu


Tytuł oryginału: The Young Elites
Cykl: Malfetto [1]
Autor: Marie Lu
Wydawnictwo: Zielona Sowa
Ilość stron: 380
Gatunek: fantastyka
Moja ocena: 10/10
Najlepsze cytaty: 
"Nikt tak naprawdę nie chce, byś była sobą. Chcą, byś była taka, jaka im się podobasz."

"Nie ma sensu wierzyć w to, co się widzi, jeśli widzi się tylko to, w co się wierzy."

"Prawda, do której już miałam się przyznać, umyka znów i chowa się wśród moich lęków."

Kiedy Adelina Amouteru była dzieckiem, jej kraj nawiedziła zaraza, która oprócz śmiertelnych ofiar zostawiła po sobie w ciałach niektórych, którzy przetrwali niedający się zatrzeć ślad. Parę lat po tych wydarzeniach dziewczyna zmagając się każdego dnia z niechęcią ojca decyduje się na ważny krok i znika w mroku nocy. Jednak jej ucieczka nie przebiega tak jakby chciała i całkiem przypadkiem uwalnia swą ukrytą moc, co sprawia, że trafia w ręce ściągającej malfetto Inkwizycji. Gdy tuż przed śmiercią otrzymuje ratunek z rąk Bractwa Sztyletu będzie musiała zdecydować co jest dla niej najważniejsze. 

Czy Adelina może zaufać nowo poznanym ludziom? Jak ważne okażą się dla odtrąconej dziewczyny więzi rodzinne? Czy bycie malfetto to przekleństwo?


Chyba każdy słyszał o Marie Lu i jej debiutanckiej trylogii zatytułowanej "Legenda". Znając już możliwości autorki z wielką radością sięgnęłam po jej nową powieść "Malfetto. Mroczne Piętno" licząc, że również przypadnie mi do gustu. Zapowiedź lektury, której akcja dzieje się w alternatywnej wersji renesansowych Włoch bardzo mnie zaciekawiła i skojarzyła mi się trochę z klimatem książek Philippy Gregory (seria "Zakon Ciemności"). Po przeczytaniu tej powieści mogę z czystym sumieniem powiedzieć, że "Malfetto..." urzekła mnie wręcz, oraz okazała się jeszcze lepsza niż mi się przed lekturą wydawało.

Akcja powieści dzieje się w wymyślonej przez autorkę krainie, a konkretniej w Kenettrze, w czasach długich sukien, walk na miecze i zabobonów. Bardzo lubię takie klimaty w książkach fantastycznych, bo choć pisarz ma podstawę kultury, to zawsze tworzy ją w swój specjalny sposób. W "Malfetto..." spodobał mi się pomysł zarazy i jej skutków, a także oryginalność posiadanych mocy przez Mroczne Piętna. Akcja mknie dość szybko, choć zdarzają się chwile gdy jako czytelnik mogłam odetchnąć (choć nie do końca, bo to, że fakty nie dzieją się bardzo szybko nie znaczy, że nie są ciekawe) i pozbierać myśli. 

Bohaterowie są oryginalni, każdy się wyróżnia, nie miałam wrażenia, że coś w tej kwestii Marie zaniedbała. I choć bardzo mi się spodobała ich wyjątkowość, to nie mogę powiedzieć, że bardzo mi się podobała główna bohaterka. Rozumiem, że Adelina zawsze była odtrącana, że jest zagubiona, a nawet że chce się zemścić, ale mogłaby używać trochę częściej swojego mózgu, którego pracy zaraza nie zatrzymała. Na szczęście jej zachowanie nie przeszkadzało w czerpaniu przyjemności z poznawania jej historii, która jest naprawdę ciekawa. A szczególnie zaciekawiła mnie w niej postać Enza. Młody wojownik, jest postacią, o której najbardziej lubiłam czytać. W przeciwieństwie do Adeliny potrafił racjonalnie myśleć, oraz potrafił walczyć za przyjaciół nawet wtedy, gdy się trochę tego bał. Świetną postacią jest również Raffaele, który pomagał głównej bohaterce zaadoptować się w nowej sytuacji, i nawet jego zachowanie pod koniec książki nie zerwało nici sympatii, którą do niego czułam podczas lektury. 

Autorka ma bardzo lekki i przyjemny styl, z łatwością pochłaniałam kolejne strony "Malfetto...". Książka ta jest nieprzewidywalna, i przyznam, że w ostatnich rozdziałach byłam w stanie myśleć jedynie "Dlaczego? Dlaczego? Ale to nie może być tak!". Nawet jeśli myślicie, że znacie jej zakończenie to wierzcie mi, że na 99% nie przewidzicie jej końcówki, a to dopiero początek niesamowicie zapowiadającej się trylogii. Przyznam, że gdy ją czytałam i myślałam sobie "jeszcze tylko jeden rozdział" to często kończyło się na dwóch, ewentualnie pięciu, tak mnie ta powieść wciągnęła. 

Podsumowując, książka "Malfetto. Mroczne Piętno" autorstwa Marie Lu to niesamowita powieść fantastyczna. Jeśli lubicie historie w renesansowych klimatach, pełne zdrad, walk, kłamstw, ale i nadziei, zaufania, poświęcenia i miłości to nowe dzieło tej autorki jest stworzone dla Was. Jest to idealna pozycja do poczytania w każdej wolnej chwili, bo od razu czuje się jej klimat. Ja z niecierpliwością czekam na drugą część, by móc powrócić do losów naznaczonej Adeliny. 

"Przyznanie się do kłamstw i wyznanie tajemnic przynosi ulgę, ale to ulga bolesna."

"Czasami jedynym sposobem na poradzenie sobie z kłopotem jest zrobienie tego, co jest bardzo trudne."