wtorek, 12 stycznia 2016

91. Zatopione Miasta - Paolo Bacigalupi


Tytuł oryginału: 
The Drowned Cities
Cykl: Złomiarz [1 w oryginale, 2 w Polsce]
Autor: Paolo Bacigalupi
Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
Ilość stron: 416
Gatunek: powieść postapokaliptyczna, fantastyka, science-fiction, dystopia
Moja ocena: 8/10
Najlepsze cytaty: 
"Wojna ma niezaspokojony apetyt"

"Gdy człowiek dryfuje całkiem sam na powierzchni oceanu, łapie się nawet brzytwy"

"Nie szukaj własnego udziału w cudzych czynach."


Mahlia to wyrzutek, a wyrzutków nikt w Zatopionych Miastach nie toleruje. Osierocona i pozbawiona prawej ręki, wraz z Mouse'm, który uratował jej życie, trafia pod opiekę doktora Mahfouza. Kiedy podczas jednej z wypraw do dżungli po jedzenie natykają się na umierającego potwora, nie wiedzą, że ich życie od tamtej chwili diametralnie się zmieni. Mahlia ratując życie półczłowieka sprowadza na siebie i swojego przyjaciela niebezpieczeństwo. Mouse trafia do niewoli ZFP i zostaje zwerbowany do jej armii a dziewczyna musi przekonać potwora Toola, że misja ratunkowa dla Mouse'a może przynieść obu stronom pozytywne skutki. 

Czy Mahlia odnajdzie Mouse'a i uwolni go z szeregów wroga? Czy Mouse nie zatraci się w przymusowej służbie? Czy potwór może być ludzki, a człowiek potworny?

O "Zatopionych Miastach" nigdy nie słyszałam, jednak kiedy zauważyłam tę powieść w bibliotece miejskiej impuls sprawił, że wypożyczyłam ją tylko pobieżnie czytając opis z tyłu okładki. Dawno nie czytałam postapokaliptycznej pozycji i trochę mi tęskno było do tematu gorszej wizji na temat przyszłości Ziemi, a powieść Bacigalupi'ego wydawała mi się naprawdę ciekawa. Ku mej radosci, po lekturze mogę śmiało twierdzić, że to nie tylko wrażenie, bo ona naprawdę jest intrygująca.

Fabuła skupia się na czterech postaciach, Mahlii (która kojarzy mi się trochę z bohaterką "Nowej Ziemi"), Mouse'a, Toola i Ocho i to z ich perspektywy poznawałam różne zdarzenia z "Zatopionych Miast". Cała historia skupia się na celu głównej bohaterki, czyli odnalezieniu zwerbowanego do armii wroga przyjaciela. Tłem dla ich historii jest życie Toola, walki o władzę, jedzenie i tereny w Zatopionych Miastach. Sama wizja przyszłości przedstawiona nam przez autora jest dość rzeczywista, choć jak to w fantastyce bywa, są w niej rzeczy przerysowane, podrasowane. Mahlia żyje w świecie pełnym przemocy, która pojawiła się po katastrofach ekologicznych na terenie Ameryki, w świecie, gdzie na każdym kroku czeka coś żeby ja zabić... lub ktoś. 

Podobało mi się to, że podczas czytania mogłam obserwować jak bohaterowie ewoluują, jak pod wpływem wielu bodźców zmieniają się, nie zawsze na lepsze. Mahlia to z początku bardzo drażliwa, zraniona dziewczyna, która jest wykluczana ze społeczeństwa i obarczana wszelką winą za nieszczęścia. Mimo iż próbowała grać twardą, wewnątrz siebie była zdruzgotana i empatyczna, podobał mi się jej duch walki o sprawiedliwość. Mouse z kolei trochę mnie zawiódł. Z początku był raczej wrażliwym człowiekiem, ale kiedy wybrał służbę u wroga zamiast śmierć zaczął się zmieniać, tchórzyć by ostatecznie dać sobie dobrowolnie skrzydła odciąć, że tak to ujmę, a jednak spodobała mi się w nim hardość jaką w sobie odkrył. Toola polubiłam, pomimo całej swej potworności i brutalności wydał mi się kimś kto głęboko w sobie ma iskierkę człowieczeństwa, pokazał, że potrafi być dobry.

Autor ma tak przyjemny styl, że połknęłam te czterysta stron w dwa dni. Tworząc uniwersum, w którym żyją bohaterowie podjął ryzykowny czyn, bo jest wiele książek, które mogą w większym lub mniejszym stopniu kojarzyć się Wam z "Zatopionymi Miastami", ale powiem Wam, że czegoś takiego jeszcze nie czytaliście. Jest to naprawdę dość brutalna książka, pokazująca okrucieństwo i skutki wojny, ale myślę, że spokojnie da się ją przeczytać, szczególnie, że oprócz 'cięższych' wydarzeń są w niej chwile humoru i odpoczynku od walk. Zawiodłam się tylko na pewnym momencie pod koniec powieści, nie przekonał mnie autor do tego jak coś przedstawił, brakowało mi większej dawki emocji.

Podsumowując, książka "Zatopione Miasta" autorstwa Paolo Bacigalupi'ego to świetna powieść postapokaliptyczna. Pomimo tego iż na tym tomie kończy się historia tych bohaterów, to jestem szczęśliwa, że go poznałam. Jak najbardziej polecam ją tym, którzy lubią opisane przeze mnie powyżej klimaty. Wystarczy, że po nią sięgniecie, a już po chwili będziecie razem z Mahlią biegnąć boso przez dżunglę.

"Ocaliła własną skórę, bo tak było znacznie łatwiej, niż poświęcać w zamian tyle samo"