wtorek, 4 lipca 2017

172. Piękne złamane serca - Sara Barnard [PRZEDPREMIEROWO]



Tytuł oryginału: Beautiful Broken Things
Cykl:  -
Autor: Sara Barnard
Wydawnictwo: Insignis
Ilość stron: 350
Gatunek: powieść młodzieżowa, young adult

Caddy i Rosie są nierozłączne. Bardzo się różnią, ale to tylko je do siebie zbliża. Gdy Caddy kończy szesnaście lat, zdaje sobie sprawę, że chciałaby być taka jak jej przyjaciółka – pewna siebie, przebojowa i zabawna. Wtedy w ich życie wkracza śliczna oraz – jak się okazuje – skrywająca pewną tajemnicę Suzanne. I wszystko staje się jeszcze bardziej skomplikowane. Przeszłość Suzanne stopniowo wychodzi na jaw, teraźniejszość wymyka się spod kontroli, a Caddy zaczyna dostrzegać, że problemy mogą być bardzo ekscytujące. Jednak budowanie przyjaźni i próby zaleczenia starych ran są dużo boleśniejsze, niż którakolwiek z dziewczyn się spodziewa. Caddy wkrótce przekonuje się, że kłopoty potrafią się mnożyć w niesłychanym tempie.

Dlaczego Suzanne przeprowadziła się do Brighton? Czy przyjaźń Caddy i Rosie ucierpi kiedy dołączy do nich rozrywkowa Suze?


Z zaciekawieniem sięgnęłam po "Piękne złamane serca", ponieważ zazwyczaj książki młodzieżowe koncentrują się na miłości romantycznej, a nie tej wśród przyjaciół. Przyjaźń między dziewczynami jest pięknym elementem życia, jednak potrafi nie tylko wspierać, ale też niszczyć. Z własnego doświadczenia wiem, że czasem robi się głupoty by być takim jak przyjaciel, by nie być "tym gorszym". Wszyscy tak myślą o Caddy, która wraz z pojawieniem się Suzanne zaczyna łamać zakazy będąc przekonana, że właśnie w ten sposób pomoże jej uporać się z przeszłością, a samej sobie z byciem szarą myszką. 


"Może wszyscy do pewnego stopnia mamy wybór, jak chcemy ukształtować swoją osobowość. Mogłam być odważna. Mogłam być ryzykantką. Mogłam być osobą sprawiającą kłopoty."

Muszę przyznać, że twórczość Sary Barnard nie przekonała mnie od samego początku - 16-latka stawiająca sobie za cel stracenie dziewictwa? To nie dla mnie.  Na szczęście ten wątek nie został o dziwo bliżej rozwinięty, dzięki czemu mogłam z przyjemnością śledzić losy bohaterek. Wraz z kolejnymi stronami i zaskakującym biegiem wydarzeń coraz bardziej podobała mi się ta historia. Pokazanie tej skomplikowanej relacji wyszło Sarze bardzo dobrze, doświadczyłam wielu emocji w trakcie lektury i choć czasem nie były to pozytywne odczucia to idealnie odzwierciedlały istotę "Pięknych złamanych serc".

Oczywiście głównymi postaciami są wspomniane w opisie Caddy, Rosie, i Suzanne, z których pierwsza jest również narratorką. Poznawanie ich przyjaźni, patrzenie na to jak zmienia się równowaga w wieloletniej przyjaźni dwóch dziewczyn w związku z zawiązaniem przez jedną z nich innej bliskiej relacji było naprawdę ciekawym doświadczeniem. Muszę przyznać, że rozumiem Caddy, potrafiłam naprawdę utożsamić się z jej postacią, zrozumieć jej motywy. Najmniej związałam się z Rosie, chyba dlatego, że nie do końca przypadł mi do gustu jej charakter, co nie zmienia tego, że jest świetną przyjaciółką. Natomiast Suzanne to prawdziwa mieszanka wybuchowa, nie potrafiłam przewidzieć jej ruchów, choć pod koniec książki przychodziło mi to łatwiej.


"Smutek wcale nie jest czymś pięknym, a jeśli tak właśnie się jawi, to nie jest prawdziwy." 

Dużą zaletą "Pięknych złamanych serc" jest styl autorki, bardzo prosty, przyjemny, idealny na chwilę relaksu. Mimo to największym plusem jest nieprzemilczenie tematu, który jest druzgocący dla wielu dotykających go osób - przemocy domowej. Autorka zgrabnie wplotła ten wątek w swoją powieść pokazując jaki ma wpływ na relacje międzyludzkie (ale nie chcę Wam tu za dużo mówić na ten temat, lepiej będzie jeśli sami poznacie ten element książki). 

Jeśli szukacie książki opowiadającej o przepięknej choć trudnej relacji, to "Piękne złamane serca" są idealne dla Was. Jestem pod wrażeniem opisanej wyżej powieści i naprawdę żałuję, że to już koniec tej przygody. Myślę, że trafi ona idealnie do świadomości nastoletniego odbiorcy i wzruszy wiele dorosłych czytelników. Powieść Sary Barnard jest wyjątkowa i wartościowa, mam nadzieję, że przekonałam Was do jej poznania, a jeśli nie, to macie inspirację na trafiony podarunek dla nastolatki.


"- Słyszałaś to powiedzenie o deszczu? [...] W każdym życiu musi spaść trochę deszczu?
- Och, takie pierdoły możesz sobie wsadzić![...] Nienawidzę, kiedy ludzie robią ze smutku coś głębokiego, pięknego i... natchnionego. [...] Smutek nie jest natchniony. I nie jest piękny. Jest okropny. Totalnie beznadziejny."

Moja ocena: 8/10


Za możliwość poznania tej książki, dziękuję wydawnictwu Insignis.

Powieść ukaże się w księgarniach już jutro!