Tytuł oryginału: Rose in Chains
Cykl: Evermore [1]
Autor: Julie Soto
Wydawnictwo: Czwarta Strona
Ilość stron: 500
Gatunek: fantastyka, fantasy, romantasy
Wojna dobiegła końca, mroczne siły zwyciężyły, a bohater, który miał ocalić świat, nie żyje. Briony Rosewood zostaje pojmana, gdy jej zamek pada pod naporem wroga. Świat, jaki znała, przestaje istnieć. Bomardowie zatriumfowali, a jej lud - Eversunowie - stoi w obliczu niewoli lub śmierci. Jej brat, dziedzic, który miał zjednoczyć walczące królestwa, zginął. Pozbawiona wolności i swojej Magii Umysłu, Briony wraz z innymi ocalałymi zostaje wystawiona na aukcję. Jako siostra spadkobiercy osiąga najwyższą cenę. Po zaciętej licytacji trafia w ręce Tovena - wysoko postawionego Bomarda i... obiektu jej niegdysiejszej fascynacji. Ród Hearstów, słynący z brutalnej kontroli nad Magią Serca, jest bezlitosny w dążeniu do władzy, a Briony wie, że zrobią wszystko, by ją wykorzystać. Jednak w świecie pełnym mroku i intryg wciąż tli się iskra nadziei. Pomoc może nadejść z najmniej oczekiwanego miejsca… [opis wydawcy]
Rok temu dostaliśmy aż trzy tytuły inspirowane Dramione w podobnym czasie, a po zapoznaniu się z opiniami i zarysem fabuły, to właśnie "Róża w niewoli" najbardziej mnie zaciekawiła. Mając ostatnio luźniejszy czas pod kątem współprac zdecydowałam się w końcu poznać tę historię.
Niestety, nie zachwyciłam się. Co więcej, nawet się nie przejęłam. Losy bohaterów były mi obojętne, a to chyba najgorszy z możliwych scenariuszy. Mam wrażenie, że choć opisów ich działań było dużo, to nie dało się nawiązać z nimi więzi, kibicować im, martwić o ich życie i współczuć doświadczeń.
Briony chciała być postrzegana jako inteligentna, sprytna księżniczka, ale na chęciach się skończyło. Jej decyzje nie raz nie miały sensu i zachowywała się bardziej jak trzpiotka, niż rozsądna dziewczyna. Jej "wróg" Toven również nie robił wrażenie master minda. Brakowało mi szerszej perspektywy na ich zachowanie oraz głębszej motywacji. W ten sposób, w jaki zostało to pokazane, zamiast przyciągającego, momentami mrocznego romantasy, dostałam infantylny romans o dwójce ludzi, którzy bawią się we wrogów.
Fabuła również nie porywała, choć tu byłam naprawdę zaciekawiona pomysłem autorki. Skłócone królestwa, zakazana magia, uzurpator itp - to mogło naprawdę wyjść ciekawie. Jednak pomimo konkretnej ilości tekstu, miałam wrażenie, że to treść bez treści. Gdyby wyciąć 3/4 książki, to wciąż nic by się nie zmieniło w fabule, dalej kręcilibyśmy się z bohaterami w kółko i śledzili te same puste wymiany zdań.
Niestety "Róża w niewoli" miała duży potencjał, który nie został wykorzystany. Byłam zaintrygowana tą historią mniej więcej do chwili, w której Briony trafiła do domu Tovena - od tego momentu ta "mroczna" i pełna akcji historia zmieniła się w romans bez polotu, który napakowany był powtarzalnymi schematami. Nie zamierzam sięgać po kontynuację.
Moja ocena: 4/10
.png)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Spodobał się post? Skomentuj! :)