czwartek, 30 lipca 2026

386. Naucz mnie wygrywać - Tessa Bailey

Tytuł oryginału: Fangirl Down
Cykl: Big Shots [1]
Autor: Tessa Bailey
Wydawnictwo: Muza
Ilość stron: 416
Gatunek: literatura obyczajowa, romans
Wells Whitaker był kiedyś gwiazdą golfa. Teraz się pogubił. Jego pewność siebie wyparowała. A kariera zawisła na włosku. Do tego jest zbyt uparty i dumny, by przyznać, jak bardzo potrzebuje pomocy. Ma jednak szczęście, bo pewna rudowłosa dziewczyna wciąż w niego wierzy i nigdy nie przestała mu kibicować. Josephine Doyle, bezczelnie szczera, ale lojalna fanka. I ostatnia nadzieja. Oboje nie mają nic do stracenia. Zawierają układ: ona pomoże mu wrócić na szczyt, on podzieli się wygraną. Bez emocji. Bez komplikacji. Bez zobowiązań. Ale wspólne podróże, długie dni na polu golfowym i noce, które kończą się zbyt blisko siebie, szybko zmieniają zasady gry… Bo co, jeśli za gniewem i sarkazmem kryje się ktoś, kto potrafi kochać naprawdę? I widzi w Tobie więcej, niż Ty sam jesteś w stanie dostrzec. Oczywiście, można się przed tym bronić, tyko po co? Czasem jedna osoba wystarczy, by wszystko zmienić. [opis wydawcy]

Oj ciężko mi jednoznacznie ocenić tę książkę. Z jednej strony zapewniła mi rozrywkę, bardzo szybko i przyjemnie mi się ją czytało, a z drugiej, gdy tylko zaczynałam myśleć logicznie, to widziałam rzeczy, które nie do końca mi odpowiadały. 

Josephine poznajemy, gdy kibicuje upadającej gwieździe golfa - Wellsowi. Jest tak lojalna, że gdy przez jej miasto przechodzi destrukcyjny huragan, zawodnik postanawia odnaleźć swą największą fankę i pomóc jej stanąć na nogi. Zawierają układ, w którym on zatrudni ją jako swoją caddie (osoba pomagająca golfiście w strategii, noszeniu kijów itp), a ona pomoże mu odzyskać miłość do golfa. 

Bardzo polubiłam Josephine, która pomimo różnych trudności walczy do samego końca, stara się być niezależna i nie znosi, gdy ktoś traktuje ją pobłażliwie z racji jej choroby. Jako, że od kilku lat doskonale wiem jak wygląda życie z cukrzykiem typu pierwszego, to naprawdę doceniłam realistyczne aspekty tej choroby, funkcjonowania z nią itp. Nie było tu absurdów typu "spada mi cukier, przynieś mi insulinę!". 

Wells natomiast jest gburowaty, nie pogodził się z tym, że dobre czasy ma za sobą, i że wszyscy go opuścili. Brakowało mi przepracowania tego tematu w inny sposób niż spicy zakłady z główną bohaterką. Jeszcze jedną rzeczą, która mi w nim nie pasowała, była chorobliwa zazdrość, autorytarność w stosunku do Josephine - lubię, gdy facet potrafi stanąć w obronie swej partnerki i nie pozwala innym przekroczyć jej granic, ale nie podobało mi się, gdy np. zabraniał jej wychodzić bez niego z pokoju hotelowego. A nie byli w szemranej dzielnicy ani nic takiego! 

Poza tym bardzo podobał mi się humor tej książki i naprawdę z radością czytałam dalej i dalej. Autorka pisze lekko i dynamicznie, dzięki czemu nie było czasu na nudę. Napięcie między bohaterami robiło robotę, a wszystkie sceny zbliżeń były napisane bez większej niezręczności. Poza jedną. Ją wymazuję z pamięci i wypieram że miała miejsce.

"Naucz mnie wygrywać" to mój pierwszy romans sportowy o golfie i nie żałuję, że po niego sięgnęłam. Gdybym miała przymknąć oko na momentami zbyt zaborczego Wellsa, oraz jedną niekonwencjonalną scenę, to oceniłabym tę powieść jako bardzo dobrą, taką na poziomie 8/10, ale lekko obniżam notę i zostawiam 7.

Moja ocena: 7/10
Współpraca reklamowa z wydawnictwem MUZA.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Spodobał się post? Skomentuj! :)