niedziela, 20 września 2026

394. Gemina - Jay Kristoff, Amie Kaufman

Tytuł oryginału: Gemina. The Illuminae Files_02
Cykl: Akta Illuminae [2]
Autor: Amie Kaufman, Jay Kristoff
Wydawnictwo: Vesper
Ilość stron: 642
Gatunek: fantastyka, science-fiction
Przeprowadzka na stację kosmiczną na krańcu galaktyki miała oznaczać koniec życia towarzyskiego Hanny. Nikt jej jednak nie powiedział, że to może ją zabić… Hanna jest rozpieszczoną córką kapitana stacji, Nik niechętnym członkiem niesławnej rodziny przestępczej. Podczas gdy para zmaga się z realiami życia na pokładzie najnudniejszej stacji kosmicznej w galaktyce, Kady Grant i Hypatia zmierzają prosto w kierunku Heimdall, niosąc wieści o inwazji Kerenzy. Kiedy elitarny oddział uderzeniowy BeiTech atakuje stację, Hanna i Nik muszą wspólnie bronić swojego domu. Obcy drapieżcy zabijają mieszkańców stacji jednego po drugim, a awaria tunelu czasoprzestrzennego stacji oznacza, że kontinuum czasoprzestrzenne może zostać rozdarte na pół jeszcze przed kolacją. Wkrótce Hanna i Nik nie walczą już tylko o własne przetrwanie. Los wszystkich na Hypatii – a być może i całego znanego wszechświata – leży w ich rękach. Ale spokojnie. Oni wiedzą co robić. A przynajmniej mają taką nadzieję... [opis wydawcy]

Sięgnięcie po drugi tom Akt Illuminae było tylko kwestią czasu. Po zachwycającym pierwszym tomie miałam lekkie obawy, czy drugi dowiezie ten sam poziom. Teraz, gdy "Geminę" mam już za sobą, mogę stwierdzić, że autorzy ponownie zrobili na mnie wrażenie, choć wciąż moim faworytem pozostaje pierwszy tom.

Książka przedstawia nowe miejsce oraz nowych bohaterów. Z początku martwiłam się, czy wciągnę się w ich historię, ale tak jak w przypadku losów Kady Grant, tak i tutaj przepadłam. Stacja Skoku Heimdall stanowi odrębny byt - panują na niej zupełnie inne zasady niż na statkach kosmicznych. Codzienne życie, problemy i sposoby na znalezienie sobie rozrywki w tak nudnym miejscu były dla mnie powiewem świeżości. W końcu nie co dzień czyta się o kosmicznym gangu, który do stworzenia narkotyku wykorzystuje obleśne, krwiożercze istoty.

Jednak to nie obce stworzenia są największym problemem. Na stację skoku wysłany zostaje elitarny oddział z@bójców BeiTechu, który zrobi wszystko, by wieść o ataku na Kerenzę się nie rozniosła. Rozpieszczona Hannah i należący do mafii Nik muszą połączyć siły, by przetrwać tę bezlitosną inwazję. Z każdym kolejnym posunięciem szala zwycięstwa przechyla się niebezpiecznie w stronę katastrofy, która może unicestwić wszystko, o co walczą. To sprawia, że nie sposób oderwać się od ich historii.

Autorom zdecydowanie nie brakuje wyobraźni, co mocno wybija się z tego uniwersum. Prowadzenie fabuły jest przemyślane, co skutkuje nie tylko wciągnięciem czytelnika w losy postaci, lecz także wyrywaniem z niego urwanych wdechów, gdy oddech wroga na karku jest niemal namacalny. Choć tym razem byłam przygotowana na skalę zaskoczeń, wciąż wiele sytuacji sprawiało, że musiałam czytać dalej i dalej, z nadzieją, że wszystko w końcu się wyjaśni.

Akta Illuminae to dla mnie fenomen współczesnego YA science fiction. Z jednej strony nie brakuje w nich akcji, pościgów i wrogów strzelających we wszystko, co się rusza, a z drugiej jest to opowieść o ludzkości, o zatracaniu człowieczeństwa w imię własnych korzyści i o wyborach, które pokazują, kim jesteśmy, gdy przychodzi nam chronić to, co najważniejsze.

Moja ocena: 10/10

1 komentarz:

  1. Widzę, że ta książka posiada ważne przesłanie, a to jest bardzo bardzo istotne w tego typu gatunku.

    OdpowiedzUsuń

Spodobał się post? Skomentuj! :)