wtorek, 14 lipca 2015

61. Love, Rosie - Cecelia Ahern

Tytuł oryginału: Where Rainbows End
Cykl: -
Autor: Cecelia Ahern
Wydawnictwo: Akurat
Ilość stron: 512
Gatunek: powieść młodzieżowa, romans
Moja ocena: 9/10
Najlepsze cytaty:
"Wszyscy musimy mieć jakieś marzenia. I nadzieję, że możemy osiągnąć coś więcej, niż mamy."

"To zabawne - jako dzieci wierzymy, że możemy zostać, kim chcemy, znaleźć się tam, gdzie zapragniemy, bez ograniczeń. Oczekujemy czegoś niezwykłego, wierzymy w magię. Potem dorastamy [...] w nasze życie wkrada się rzeczywistość i nagle zdajemy sobie sprawę, że nie możemy zostać tym, kim chcemy, i musimy się zadowolić czymś pośledniejszym."



Rosie Dunne i Alex Stewart są najlepszymi przyjaciółmi od czasów dzieciństwa. Kiedy ojciec Alexa dostaje pracę w bostonie, ten musi opuścić Irlandię i swą przyjaciółkę. Pomimo rozłąki przez kolejne lata piszą do siebie, zwierzają się ze swoich problemów i dzielą radością. Mająca już plany na przyszłość Rosie, po balu absolwentów zostaje zmuszona zostać w rodzinnym mieście i pogodzić się z nową sytuacją. Ich przyjaźń przeżywa wzloty i upadki, ale trwa pomimo złośliwego losu. 

Czy przyjaźń na odległość przetrwa trudne chwile? Czy przyjaźń damsko-męska ma szanse przetrwać? Kiedy Alex i Rosie odważą się powiedzieć przed sobą co czują?


O "Love, Rosie" a właściwie "Na końcu tęczy" słyszał chyba każdy. Ja sama dowiedziałam się o tej książce dzięki jej głośno promowanej ekranizacji, którą widziałam wiele razy. Nie żałuję, że widziałam najpierw film, choć niektóre fakty zostały zmienione i to drastycznie, ale dzięki niemu łatwiej mi było wyobrazić sobie różne miejsca, osoby. Cecelia Ahern stworzyła opowieść o pięknej przyjaźni, która pomimo wielu przeciwności trwała kilkadziesiąt lat. Historia ta jest niezwykle ciekawa, i naturalna. Przyjaciele popełnili wiele błędów, ale potrafili się z nich podnieść i wybaczać sobie nawzajem.

Autorka napisała "Love, Rosie" w dość oryginalny sposób. Zdarzają się książki, stworzone całe z listów, ale dzieło Ahern jest nie tylko zbiorem listów, ale i rozmów czatowych, e-maili, SMS-ów, oficjalnych papierów czy zaproszeń. Choć z początku trochę mi to przeszkadzało, to po parunastu stronach przyzwyczaiłam się do tego. Przekonujące są już same liściki młodych Rosie i Alexa, w których są różne błędy, np. przypisane do chłopca, a później mężczyzny pisanie "wjem", które najpierw było urocze, a później po prostu wywoływało u mnie uśmiech na twarzy.

Spodobało mi się też to, jak został przedstawiony temat bycia nastoletnią matką, a później po prostu matką. Cecelia Ahern nie pokazuje tylko dobrej strony tego stanu, ale opisuje też zmęczenie, niewyspanie i brak pieniędzy na różne zachcianki. Otworzyła mi również oczy min. na to, jak się czuje matka nastolatki, która często musi rezygnować ze swoich pragnień, bo jej pociecha czegoś chce, lub własnie czegoś nie chce. 

Alex jest postacią optymistyczną, wierzy w siebie i swoją przyjaciółkę, dąży do spełniania swoich marzeń. Często jednak popełniał głupie błędy, wstydził się powiedzieć o czymś Rosie, był zagubiony w swoich uczuciach. Rosie natomiast jest silna, przeżyła wiele zawodów i porażek, ale zawsze wstawała i dawała z siebie wszystko. Lekko tylko mnie w niektórych momentach irytowała, bo nie powinna się dziwić, że Alex o czymś nie wie, skoro mu o tym nie powiedziała, nie czytał przecież w jej myślach. Ruby, przyjaciółka Rosie to pozytywnie zwariowana kobieta, która chce od życia czegoś więcej niż siedzenie w domu i czekanie aż coś się wydarzy. Stara się zaszczepić na nowo w Rosie to pragnienie, wspierając ją w trudnych chwilach i wyciągając ją z rutyny dnia codziennego. 

Ahern pisze bardzo naturalnie, nie unika trudnych tematów, ale też potrafi rozbawić czytelnika. W "Love, Rosie" ukazuje magię tradycyjnych listów, marzeń, więzi rodzinnych i przyjaźni. Książka ta jest pełna bardzo dobrych cytatów, co też jest jej zaletą. Okładka filmowa tego wydania jak najbardziej mi odpowiada,a skoro już mówię o wydaniu to niestety od strony 112 jest błąd w druku i powtarzają się strony od 97 do 112, nie jest to jakiś tragiczny błąd, bo nic nie omija czytelnika, ale uznałam, że powinnam Wam o tym wspomnieć. 

Podsumowując, "Love, Rosie" Cecelii Ahern jest idealną powieścią dla tych, którzy lubią czytać o przyjaźni, nie poddawaniu się i spełnianiu marzeń. To powieść o dorastaniu i zmienianiu spojrzenia na świat. Jeśli jesteście zaciekawieni możecie z lekkim sercem sięgnąć po powieść tej autorki. Jak najbardziej polecam Wam powyższą lekturę, oraz film, który również jest świetny. I pamiętajcie: spełniajcie marzenia!

"Można uciekać i uciekać w nieskończoność, ale prawda jest taka, że wszędzie tam, gdzie się zatrzymasz, dopadnie Cię Twoje życie."

"Życie jest zabawne, prawda? Kiedy już myślisz, że wszystko sobie poukładałeś, kiedy zaczynasz snuć plany i cieszyć się tym, że nareszcie wiesz, w którym kierunku zmierzasz, ścieżki stają się kręte, drogowskazy znikają, wiatr zaczyna wiać we wszystkie strony świata, północ staje się południem, wschód zachodem i kompletnie się gubisz. Tak łatwo jest się zgubić."


"Nie pozwól innym ludziom decydować za ciebie, Stokrotko. To twoje życie. Jeśli czegoś chcesz, musisz złapać byka za rogi, bo nikt nie poda ci tego na talerzu."