wtorek, 21 lipca 2015

63. Hide*Out - Andreas Eschbach


Tytuł oryginału: Hide*Out
Cykl: Trylogia outsiderów [2]
Autor: Andreas Eschbach
Wydawnictwo: Jaguar
Ilość stron: 454
Gatunek: thriller, science-fiction
Moja ocena: 8/10
Najlepsze cytaty:
"Samotność to naturalny stan człowieka. [...] Śnimy samotnie, umieramy samotnie... i ostatecznie także żyjemy samotnie. Wszystko, co możemy robić, to szukać bliskości innych."

" W rzeczywistości nikt nie może zrobić czegoś na odpowiedzialność drugiej osoby. Nieważne, co się robi, bo zawsze robi się to tylko na własną odpowiedzialność."


Koherencja jest wzburzona działaniami Christophera Kidda i jego sojuszników w Dolinie Krzemowej. Życie młodego hakera i ludzi z obozu Jeremiaha Jonesa staje się głównym celem ogromnej istoty stworzonej z osób z wszczepionymi chipami. Jednak Christopher musi uważać nie tylko na ludzi wysłanych przez Koherencję, ale na wroga znajdującego się w nim samym. Jednak obóz w którym dotychczas ukrywali się przeciwnicy technokracji nie jest już bezpieczny, a Koherencja zrobi wszystko, byle tylko zachować swą potęgę. Dodatkowo Christopher zaczyna uświadamiać sobie co tracił żyjąc jedynie w otoczeniu komputerów. 

Czy Koherencja jest tak na prawdę kolejnym etapem ewolucji? Czy Christopher znajdzie sposób, by uwolnić się od wroga czyhającego w jego głowie? Czy są takie rzeczy, przeciwko którym nie warto walczyć?


Po przeczytaniu "Black*Out" wiedziałam, że z pewnością wrócę do czytania powieści tego autora. Andreas Eschbach tworząc coś tak oryginalnego jak Koherencja i cały ogół jej działań zwrócił na siebie mą uwagę. Tak jak w poprzedniej części, tak w "Hide*Out" bohaterowie uciekają przed ów potęgą i szukają sposobu by zniweczyć jej plany. Jednak po działaniach opisanych w książce otwierającej tę trylogię, Koherencja nie jest tak łagodna i jeśli nie da rady schwycić hakera jest w stanie go zabić, co sprawia, że historia jest jeszcze ciekawsza. 

Podstawą fabuły jest ucieczka przed Koherencją, podczas której dzieją się nie tylko negatywne rzeczy,bo na przykład bohaterowie mają okazję bardziej się poznać. Podobało mi się to, że w tej części autor bardziej rozwinął wątek Indian i  ich poglądów na różne rzeczy. Trochę brakowało mi podobnej akcji, do tej, która była w pierwszej części, ale najwidoczniej Andreas chciał zostawić mocniejsze wrażenia na finał trylogii. Choć nie jestem zbyt obeznana w technice, to pisarz postarał się wytłumaczyć najważniejsze rzeczy tak, by nie miało się wrażenia, że czyta się jakiś profesjonalny podręcznik.

Z pośród wszystkich bohaterów Christopher najbardziej się zmienia. Odkąd został odcięty od techniki zaczyna odczuwać samotność, spowodowaną tym, że większość osób z obozu już mu nie ufa, a na dodatek nastolatek nie za bardzo wie jak rozmawiać z innymi. Serenity jest trochę zagubiona, ale nie odwraca się od młodego hakera, wspiera również swą przyjaciółkę Madonnę w spełnianiu muzycznego marzenia. Troszkę się zawiodłam na jednej postaci, która miała szanse pomóc obozowi Jeremiaha, ale każdy przecież robi błędy.

Andreas Eschbach ma dobry warsztat, widać, że to nie jest jego pierwsza powieść. Mimo swej pojemności, pozycję tę czyta się bardzo szybko. Podczas lektury "Hide*Out" czytelnik może się zastanowić czy w jego życiu technika podlega jemu czy na odwrót. Przecież każdy ma telefon komórkowy, a zdecydowana większość ciągle ma go przy sobie, i to nie jest złe, ale zgadzam się z bohaterami (i zapewne autorem), że to trochę niepokojące. 

Podsumowując, "Hide*Out" Andreasa Eschbacha, to bardzo intrygująca powieść science-fiction, w której jednostka powoli przestaje istnieć w imię wiedzy i władzy. Jeśli interesują Was choć odrobinę losy bohaterów stojących na krawędzi życia, którzy muszą poświęcić wiele, by nie poddać się wrogowi, którzy tak jak każdy człowiek upadają, a tylko część z nich się podnosi, to śmiało sięgnijcie po Trylogię Outsiderów! Z pewnością sięgnę po finał tej serii, gdyż historia młodego hakera nie pozwala przejść obok siebie obojętnie.

"Istnieją ludzie, z którymi jest się mocniej związanym niż z innymi. Nie wiem, dlaczego tak się dzieje. To nie ma nic wspólnego z tym, jak długo się kogoś zna. Można kogoś spotkać po raz pierwszy i od razu doświadczyć takiej więzi... albo dopiero po jakimś czasie. A z innymi osobami to może się w ogóle nigdy nie zadziałać."

Za możliwość poznania powyższej książki dziękuję księgarni internetowej Bonito.pl.