sobota, 3 stycznia 2026

351. Jutro już było - Marta Bijan

Tytuł oryginału: Jutro już było
Cykl: -
Autor: Marta Bijan
Wydawnictwo: Young
Ilość stron: 256
Gatunek: literatura młodzieżowa, thriller
Noe nie wierzy w przypadki. Tymon uważa, że śmierć to nic strasznego, samo życie jest trudne. Klara mówi głośno, żeby nikt nie usłyszał, jak bardzo się boi. Sebastian zna odpowiedź na każde pytanie - oprócz jednego. To naprawdę ostatni dzień świata - tak mówią media, tak mówią przepowiednie, tak mówi intuicja. A skoro wszystko ma się skończyć, czemu nie doświadczyć tego w najbardziej absurdalnym miejscu z możliwych - w pełnym krzyków, neonów i waty cukrowej Wesołym Miasteczku? Czwórka siedemnastolatków spędza ostatni dzień życia po swojemu: łamiąc zasady, kradnąc chwilę po chwili, śmiejąc się z rzeczy, z których nie wypada się śmiać. W ich planie na apokalipsę nie ma miejsca na strach. Jest tylko Plan, który jak stary diabelski młyn, nigdy nie chce się zatrzymać. A pod śmiechem kryje się mroczna prawda, od której nie można uciec. Co zostanie, gdy wszystko inne się skończy? [opis wydawcy]

To już trzecia książka Marty Bijan, którą przeczytałam i... myślę, że ostatnia. Długo biłam się z myślami, czy sięgać po "Jutro już było", ale w ostatnim dniu - o ironio - roku, zdecydowałam się na audiobooka. 

Historia zaczyna się dynamicznie, co przy dość małej objętości nie było zaskoczeniem. Oniryczny klimat wesołego miasteczka, w którym paczka przyjaciół zamierza spędzić koniec świata, wybrzmiewał z każdej strony. Specyfika miejsca, tajemnice bohaterów i wstrząsające okoliczności były zdecydowaną zaletą tej książki. Jednakże cóż po klimacie, gdy sama fabuła wydaje się być napisana pospiesznie?

Nie byłam w stanie kupić zachowania bohaterów i przywiązać się do nich. Przeżycia i intencje nastolatków są odkrywane stopniowo, aż do objawienia prawdy w ostatnich rozdziałach. Pomimo kilku mocnych momentów, które miały mną wstrząsnąć, nie poczułam w trakcie lektury za wiele. Niektóre zdania zdawały się być napisane stricte pod cytowanie ich, i choć lubię poetyckość języka autorki, to wolę gdy za tym idzie więcej literackiego mięsa.

Jest to powieść, którą można poznać za jednym zamachem, więc nie zamierzam się szczególnie rozpisywać. "Jutro już było", można odebrać dwojako, zależnie od oczekiwań. Jeśli lubicie twórczość Marty, pewien schemat, którym emanują jej powieści, to ta może też przypadnie Wam do gustu. Jeśli zaś oczekujecie, że styl prowadzenia powieści zmienił się, na coś bardziej zaskakującego, wciągającego, głębszego, to możecie tak jak ja uznać, że dobrze już było.

Moja ocena: 5/10

1 komentarz:

  1. Szkoda, że ten klimat został tak zmarnowany przez płytką fabułę. Wpadaj do mnie na bloga, może znajdziesz tam coś lepszego dla siebie do czytania.

    OdpowiedzUsuń

Spodobał się post? Skomentuj! :)