Tytuł oryginału: Nevernight
Cykl: Nibynoc [1]
Autor: Jay Kristoff
Wydawnictwo: MAG
Ilość stron: 592
Gatunek: fantastyka, fantasy
W świecie, gdzie trzy słońca prawie nigdy nie zachodzą, początkująca morderczyni wstępuje do szkoły dla zabójców, planując zemstę na osobistościach, które zniszczyły jej rodzinę. Córka powieszonego zdrajcy, Mia Corvere, ledwie uchodzi z życiem po nieudanej rebelii swojego ojca. Samotna i pozbawiona przyjaciół ukrywa się w mieście wzniesionym z kości martwego boga. Ściga ją senat i dawni towarzysze jej ojca. Jednakże jej dar rozmawiania z cieniami doprowadza ją do drzwi emerytowanego zabójcy i otwiera przed nią przyszłość, jakiej nigdy sobie nie wyobrażała. Szesnastoletnia Mia zgłębia teraz tajniki fachu u najbardziej niebezpiecznych zabójców w całej Republice – w Czerwonym Kościele. W salach Kościoła czeka jej ją wiele zdrad i prób, a porażka oznacza śmierć. Jeśli jednak przetrwa inicjację, zostanie przyjęta w poczet wybrańców Pani od Błogosławionego Morderstwa i znajdzie się o jeden krok bliżej jedynej rzeczy, jakiej naprawdę pragnie. [opis wydawcy]
Miałam obawy sięgając po tę serię. Bałam się, że tym razem się zawiodę, że to będzie ta seria, która mi nie podejdzie i że pierwszy raz ponarzekam na Kristoffa. Byłam w błędzie.
"Nibynoc" porwała mnie i nie wypuszczała do ostatniej strony, by zostawić mnie z apetytem na kolejne tomy. To nie jest słodka opowieść o dziewczynie, której wszystko się udaje, która raz-dwa osiąga swoje cele bez poświęcenia czy rozwoju. To brut@lna opowieść o ciężarze traumy i przysięgi zemsty, o chronieniu swego człowieczeństwa w najokrutniejszym z miejsc - akademii z@bójców.
Od samego początku wpadłam po uszy - Kristoff serwuje same literackie mięso. Czasem aż do przesady, bo 1/4 tej książki to przypisy. Momentami je pomijałam, gdy za bardzo wybijały mnie z rytmu akcji, ale innym razem bawiły mnie do rozpuku ilością sarkazmu i zdrowej krytyki dotyczącej postrzegania świata przez Mię.
Jeśli polubiliście Arię z Gry o Tron (wypowiadam się jako widz serialu), to szybko przywiążecie się do Mii. Tak jak wspomniana bohaterka, była ona świadkiem utraty swej rodziny, poprzysięgła zemstę na tych, którzy ich skazali, oraz dołączyła do pewnego niebezpiecznego ugrupowania. Bohaterem, który zapadł w pamięć, był także Tric - "akademicki" rywal a równocześnie przyjaciel głównej bohaterki, będący dla niej oparciem. Pozostałe postacie były wyraziste, więc łatwo było poruszać się w ich gąszczu.
Nic nie pobije jednak Pana Życzliwego, cienistego Nie-kota towarzyszącego Mii odkąd ta utraciła rodzinę i sama omal nie zginęła. Jego słowne przepychanki, sprowadzanie bohaterki na ziemię i bycie głosem zdrowego rozsądku było przekomiczne! Jego obecność sprawia, że ta dość mroczna historia jest przystępniejsza w odbiorze.
"Nibynoc" to świetna, przepełniona napięciem i nieprzewidywalnymi zwotami akcji fantastyka osadzona w klimatycznym świecie, którego atmosfera przywodzi na myśl „Szóstkę Wron”. Jest to angażująca, językowo lżejsza od „Wampirzego Cesarstwa” (genialnego!) opowieść o dziewczynie, która jest w stanie zrobić wiele, by sprawiedliwości stało się zadość. Koniecznie sięgnijcie po tę książkę!
Moja ocena: 10/10
.png)
Twoja recenzja brzmi bardzo przekonująco i widać, że ta historia naprawdę potrafi wciągnąć czytelnika. Opis postaci oraz klimatu świata sprawia, że łatwo zrozumieć, dlaczego ocena jest tak wysoka.
OdpowiedzUsuńCzuję się bardzo mocno zachęcona do lektury tej książki.
OdpowiedzUsuń