Tytuł oryginału: Narrenturm
Cykl: Trylogia husycka [1]
Autor: Andrzej Sapkowski
Wydawnictwo: superNOWA
Ilość stron: 639
Gatunek: fantastyka, fantasy, historyczne fantasy
Reinmar z Bielawy, zwany Reynevanem to medyk, zielarz i niepoprawny romantyk, którego romans z piękną Adelą kończy się gwałtowną ucieczką przed braćmi jej małżonka. Reynevan rusza w podróż przez XV-wieczny Śląsk, ogarnięty pożogą wojen husyckich. W tej wędrówce staje się celem nie tylko żądnych krwi rycerzy, ale i Świętej Inkwizycji. Na swojej drodze spotka legendy (jak Zawisza Czarny), weźmie udział w autentycznych bitwach czy sabacie. To połączenie powieści historycznej, przygodowej i fantasy, doprawione humorem i galerią barwnych postaci.
Co łączy: XV wieczny śląsk, sabaty czarownic, Zawiszę Czarnego, Świętą Inkwizycję, niewierne niewiasty i mściwych mężczyzn? Reinmar z Bielawy. Młody, zdecydowanie zbyt łatwo zakochujący się w płci pięknej bohater, wpada w tarapaty podczas nakrycia go z żoną pewnego rycerza. Autor od tego momentu zabiera czytelnika w pełną przygód ucieczkę Reynevana, która poza tłem historycznym ma w sobie sporo magii.
Główny bohater bywa naiwny i aż sam się prosi o kłopoty (w które zresztą często wpada). Gdyby nie jego kompani podróży - Szarlej oraz Samson Miodek - byłby zgubiony. Nie brakowało w tej powieści pierwiastka kobiecego, który mocno mąci w życiu Reinmara. Kobiety bywają wodą na młyn jego nierozsądnych decyzji życiowych, ale i brutalnych zderzeń z rzeczywistością.
Jest to powieść Andrzeja Sapkowskiego, więc nie można się dziwić, że i język i forma jest czysto Sapkowska. Staropolski klimat wylewa się z każdej strony, a momenty powagi i rozważań są zbalansowane ogromną dawką humoru, który bywa zarówno inteligentny jak i prostacki. Jedni to znienawidzą, inni pokochają, ale osobiście po kilku rozdziałach byłam wciągnięta, choć różni się ta powieść dość mocno od Wiedźmina, którego pokochałam.
Ogromną zaletą jest słuchowisko - majstersztyk! Poznawanie losów bohaterów właśnie w tej formie, było niesamowite! O ile proza bywa szybsza do przyswojenia, o tyle w tym przypadku zachęcam, by zapoznać się z tym tytułem właśnie za pomocą audio.
"Narreturm" było dziwne. Dziwne, ale interesujące i zabawne. Fabularnie liczyłam na więcej, momentami gubiłam się w natłoku postaci i nazw, ale słuchowisko pozostawiło mnie usatysfakcjonowaną. Z pewnością nie jest to pozycja dla każdego, wielu się od niej odbije, ale według mnie warto sprawdzić, czy Sapkowski w takim wydaniu i u Was się sprawdzi. Ja z pewnością poznam następny tom, ale póki co potrzebuję przerwy od tego klimatu.
Moja ocena: 8/10 - za świetne słuchowisko!
.png)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Spodobał się post? Skomentuj! :)