sobota, 13 czerwca 2015

53. Mechaniczna księżniczka - Cassandra Clare

Tytuł oryginału: The Clockwork Princess
Cykl: Diabelskie Maszyny [3]
Autor: Cassandra Clare
Wydawnictwo: MAG
Ilość stron: 544
Gatunek: Fantastyka, fantasy, paranormal romance
Moja ocena: 9/10
Najlepsze cytaty:
"W życiu chodzi o coś więcej niż o nieumieranie."

"Każdy potrzebuje lustra, żeby zobaczyć w nim swoje lepsze ja. Takim lustrem są oczy tych, którzy nas kochają."

"Czasami trzeba wybrać, czy chce się być dobrym, czy honorowym [...] Czasami nie można mieć obu tych rzeczy naraz."

Londyn. Tessa wraz z innymi mieszkańcami Instytutu stara się znaleźć ślad Mortmaina. Rodzeństwo Lightwood dołącza do nich po stracie domu i rodziny, przywiązując się do Instytutu prowadzonego przez Charlotte. Kiedy diabelskie maszyny upomną się o Tessę, a życie Jema będzie na krawędzi, wszyscy będą musieli połączyć siły, by uratować siebie i samych Nocnych Łowców.  Jednak nie jest łatwo przejrzeć ruchy Mistrza, a negatywnie nastawiony Konsul tylko utrudnia skomplikowaną sytuację.

Czego chce Mortmain od Tessy i kim ona właściwie jest? Czy Jem przeżyje, gdy narkotyk trzymający go przy życiu nagle zacznie znikać? Czy Nocni Łowcy zostaną uratowani od diabelskiej armii Mistrza?


Wiadomym było, że po drugiej części serii o Tessie przyjdzie czas, gdy sięgnę po jej finał. Cassandra Clare z każdą kolejną częścią "Diabelskich Maszyn" prowadziła coraz lepiej historię o Nocnych Łowcach, ale tego jaka będzie ostatnia, się nie spodziewałam. Często jest tak, że pisząc trylogię, autor nie potrafi podołać wszystkim wymaganiom stawianym przez czytelnika, ale Cassandra pokazała, że są tacy pisarze, którym się to udaje. Już przed lekturą zastanawiałam się, jak rozwiąże się wątek pochodzenia Tessy oraz trójkąta miłosnego, który trwał od pierwszej części. 

Jak zwykle autorka zaskoczyła mnie wiele razy np. poprowadzeniem wspomnianego wątku trójkąta miłosnego. Podobało mi się to, że Tessa od samego początku nie deklarowała chłopakom swych uczuć, wiec nie odczuwałam podczas czytania niesmaku. Cassandra wiele razy mnie w tym elemencie zaskoczyła, gdyż kiedy ja myślałam, że będzie z jednym, ona zrobiła na odwrót. Uważam, że zarówno Team Jema jak i Willa będzie zadowolony. Wątek pochodzenia Tessy również mnie intrygował, a autorka bardzo ciekawie rozwiązała ten temat. Myślę, że nie było w tym elemencie niedociągnięć, bo patrząc z większej perspektywy wszystko pięknie się łączyło. 

Tessa się zmieniła i teraz - po przeczytaniu całej serii - widzę jak z zagubionej, przestraszonej nastolatki, stała się odważną, dojrzałą wojowniczką. Sama nie wiem kogo było mi w tej części bardziej żal, Jema czy Willa, gdyż obaj mieli problemy. Cecily, również była ciekawą postacią, a jako siostra Willa dodatkowo mnie intrygowała. Bracia Lightwood byli zagadką, choć Gideon mniej. Często zastanawiałam się nad postępowaniem Gabriela i dumałam, kiedy kłamie a kiedy nie. Charlotte zaimponowała mi swoją odwagą, a może kobiecym uporem? Sama nie wiem, w każdym bądź razie, podobało mi się to jak walczyła jak lwica by chronić mieszkańców Instytutu i sam budynek.

Może się Wam wydawać, że akcja powieści koncentruje się głównie na Mortmainie i jego automatach, ale jest to według mnie lektura o więziach z innymi ludźmi, o uczuciach. Cassandra rozbudowała w "Mechanicznej Księżniczce" wątek parabatai, który był bardzo wzruszający ale i intrygujący. Przytoczyła wspomnienia Willa i Jema, które pokazywały, jak ważna jest bliskość osoby, na której zawsze można się wesprzeć. Oczywiście książka ta nie jest tylko wzruszająca, ale i zabawna, gdyż przekomarzania bohaterów rozładowywały napiętą atmosferę. 

Autorka jak zwykle pisze lekko, nawet gdy porusza ciężkie tematy. Owszem, były momenty, gdy ominęłam stronę, gdyż nie ciekawił mnie ich tekst, ale 99.9% powieści jest świetna. Dodatkowo "Mechaniczna księżniczka" jest wypełniona wspaniałymi cytatami, które są zależnie od sytuacji zabawne, smutne lub pouczające. Dodatkowo wiele można się nauczyć patrząc na czyny bohaterów, które zawsze mają konsekwencje. 

"Mechaniczną księżniczkę" polecam Wam wszystkim, jeśli lubicie takie klimaty, a jeśli nie, to może się przekonacie? Patrząc na całą trylogię jestem bardzo zadowolona z postępów Cassandry Clare w tworzeniu powieści. Lektura ta trzyma w napięciu, łamie serca, by skleić je na nowo, ale i wlewa nadzieję. Jeśli tylko macie okazję, sięgnijcie, a jestem pewna, że się nie zawiedziecie. Mam dla Was jeszcze parę cytatów, które mi się spodobały. 
"Co innego urodzić się do takiego życia, a co innego samemu je wybrać"

"...ale nie należę do nikogo. Nikt nie ma władzy nad moim sercem. Ja również."

"Musimy nauczyć się żyć bez wielu rzeczy."

"Zmiana to nie strata. Nie zawsze."

"Czy można żałować rzeczy, która choć niemądra, była piękna?"

"Z niektórymi rzeczami można sobie poradzić, tylko stawiając im czoło."


"Po prostu wytrzymujesz to co jest nie do zniesienia. I tyle."